Dziewczyny wczoraj wylądowałam w szpitalu. Wstałam rano, wszystko było ok, aż do momentu kiedy kaszlnęłam. Tak mnie coś zabolało pod żebrami, że nie mogłam się ruszać. Zadzwoniłam do męża - ten spanikowany. Ja mu powiedziałam, że się ma nie stresować i próbuję się rozruszać - niestety

Zadzwoniłam do gina, co mam robić, bo tak mi coś strzeliło i jak kaleka się ruszam, a ten że mam jechać do szpitala, bo mogła mi się odma płucna zrobić. Wystarszyłąm się nie na żarty i zaliczyłam pierwszą wizytę w szpitalu. 3 h - chodzenie od lekarza do lekarza i nic mi nie pomogli, nawet żadnej kroplówki przeciwbólowej nie dostałam. Kazali brać paracetamol, który na tak mocny ból nie pomaga

Jaja

Sprawdzili czy z małym wszystko ok, zbadali na samolocie, badał mnie też internista także jestem trochę spokojniejsza. Jeszcze, żeby przestało boleć to będzie w ogóle cudnie
Miłego dnia!