Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

. Dobrze, że z jakimś panem jechała, to on ją zaczął uspokajać i juz potem było oki. Nie wezwała policji, chyba na moje szczęście raczej i spisałyśmy oświadczenie. Ja na szczęście prowadziłam wieksze autko, więc uszkodzenia nie są tragiczne, ale ona jechała Corsą i tam masakra...
Zgłosiłam sie na ginekologiczną izbę przyjęć i tam pani pielęgniarka zmierzyła mi temp. i ciśnienie i zadzwoniła do lekarza. A lekarz przez telefon zadecydował, że trzeba mnie położyc na oddział. Po czym pielęgniarka mnie zapytała, czy ja chcę. Więc ja na to - że może najpierw by mnie ktoś obejrzał, bo mam nadzieję, że to po prostu nerwy to po co mam 3 dni w szpitalu leżeć na patologii i się zdenerwowac jeszcze bardziej tym co tam zobaczę???
Pani przekazała dr, że nie chcę na oddział i powiedział, że zatem zaraz będzie. To " zaraz " trwało godzinę, gdzie juz mnie kręgosłup zaczął boleć od siedzenia na krześle i brzuch coraz bardziej mi się dawał we znaki... Pani zadzwoniła jeszcze raz po lekarza i sie okazało, że pan dr szanowny poszedł na cesarkę i nie wiadomo ile to potrwa. Więc mój mąż zadzwonił do kliniki, gdzie jestem prowadzona i tam powiedziano, żeby przyjechać, a w razie konieczności oni też moga mnie zostawić na dobę do obserwacji... No i pojechaliśmy - 80 km. A pani pielęgniarka ze szpitala na odchodne powiedziała mi, że życzy zdrówka i żeby wszystko dobrze było! Super!
Dobrze, że to się dobrze skończyło, bo bym chyba komuś łeb urwała 
Coraz fajniej mi z myślą, że zostanę mamą:-)
wystarczyło również na zachlapanie paneli w przedpokoju, dopiero dziś zauważyłam. do fryzjera nie bardzo mi się chce wybrać, choć końcówki błagają o litość. Dziwne, bo kiedyś mogłabym non stop coś zmieniać, ścinać. Teraz sama nie wiem czy zostawić długie, czy obciąć, czy może tylko podciąć... Jakaś niezdecydowana jestem, a moja dewiza "włos nie materiał, zawsze odrośnie" jakoś na bok poszła.
trzeba coś z tym zrobić;-)
, teraz słucham mojej ulubionej muzyczki
. Ale niestety dzisiaj jeszcze czeka nas użeranie się z serwisem autka naszego
... Nie chcą nam wydac tego co się nam należy, czyli auta zastępczego, a w umowie ubezp. wyraźnie mamy napisane, że mamy do niego prawo... My teraz bez auta jak bez ręki... Pomijam, że autem zarabiam, ale do lekarza muszę przeciez jeździć no i w ogóle jest potrzebne i koniec!!!! A naprawa naszego potrwa ok. 3 tyg. co najmniej pewnie...
A ja właśnie słyszałam że to dziewczynka zabiera urodęMoja mama wczoraj opowiadała, że to chłopiec matce urodę zabiera. Mówiła, że jak była w ciąży z obudwoma moimi braćmi to wyglądała jak postrach. A tak sobie teraz przypominam, że gdy moja siostra była z pierwszym synem w ciąży to też strasznie zbrzydła. Więc to chyba nie tak do końca z tą urodą i płcią dziecka.
Mój gin powiedział że kobiety w ciąży mają właśnie obfite upławy i nie trzeba się tym martwić.Ja jem wszystko na co mam ochotę. Najczęściej ogórki kiszoneAle co mnie martwi, mimo że jem co popadnie, wogóle nie patrzę na to czy kaloryczne czy nie, nie przybieram na wadze. W piątek mam wizytę i podpytam lekarza czy się martwić czy nie.
A tak w temacie nie jedzeniowym, kobietki jak u was z upławami?? Bo ja mam obfite, białe upławy. Są bezwonne i niby wiem, że to normalne w ciąży, ale czy Wy też tak macie??
Dobrze że nic tobie i dziecku nie jestHej Dziewczyny!
Znów przeżyłam chwile grozy... Miałam wczoraj rano wypadek samochodowy... Z mojej winy niestety... Nie zauważyłam samochodu, nie wiem, straciłam koncentrację i uderzyłam na czołowe... Byłam zapięta w pasach, a mimo wszystko wyrżnęłam kolanami w deskę pod kierownicą... Na moje nieszczęście trafiłam na babę kierowcę i to straszną histeryczkę. Znaczy, wcale się nie dziwię jej, ale skoro przyznałam się od razu do winy i wytłumaczyłam i poprosiłam, żeby już tak nie krzyczała, bo sytuacji nie zmienimy to czego się drzeć??? I prosiłam ją, że jestem w ciąży i i tak jestem zdenerwowana, a najważniejsze, że nic jej ani mnie się nie stało...ale ona swoje. Dobrze, że z jakimś panem jechała, to on ją zaczął uspokajać i juz potem było oki. Nie wezwała policji, chyba na moje szczęście raczej i spisałyśmy oświadczenie. Ja na szczęście prowadziłam wieksze autko, więc uszkodzenia nie są tragiczne, ale ona jechała Corsą i tam masakra...
Bardzo się zdenerwowałam, bolał mnie brzuch, był taki napięty jakby miał zaraz pęknąć. Więc poprosiłam męża, żeby zawiózł mnie do szpitala w naszym mieście... No i jak zwykle na służbę zdrowia zawsze można liczyć!!!Zgłosiłam sie na ginekologiczną izbę przyjęć i tam pani pielęgniarka zmierzyła mi temp. i ciśnienie i zadzwoniła do lekarza. A lekarz przez telefon zadecydował, że trzeba mnie położyc na oddział. Po czym pielęgniarka mnie zapytała, czy ja chcę. Więc ja na to - że może najpierw by mnie ktoś obejrzał, bo mam nadzieję, że to po prostu nerwy to po co mam 3 dni w szpitalu leżeć na patologii i się zdenerwowac jeszcze bardziej tym co tam zobaczę???
Pani przekazała dr, że nie chcę na oddział i powiedział, że zatem zaraz będzie. To " zaraz " trwało godzinę, gdzie juz mnie kręgosłup zaczął boleć od siedzenia na krześle i brzuch coraz bardziej mi się dawał we znaki... Pani zadzwoniła jeszcze raz po lekarza i sie okazało, że pan dr szanowny poszedł na cesarkę i nie wiadomo ile to potrwa. Więc mój mąż zadzwonił do kliniki, gdzie jestem prowadzona i tam powiedziano, żeby przyjechać, a w razie konieczności oni też moga mnie zostawić na dobę do obserwacji... No i pojechaliśmy - 80 km. A pani pielęgniarka ze szpitala na odchodne powiedziała mi, że życzy zdrówka i żeby wszystko dobrze było! Super!
Dojechaliśmy do kliniki, przyjął mnie sympatyczny pan dr, bo mój akurat dyżuru nie miał i okazało się , że wszystko jest dobrze. Dzidziuś rośnie, szaleje, serducho mu bije, łożysko ok. Tylko bardzo napięty brzuch miałam, więc dostałam papaweryne w dupke i do domu... Tylko kilka dni odpoczynku mi zalecił... No i dziś jest w miarę dobrze, jeszcze NoSpę muszę tylko braćDobrze, że to się dobrze skończyło, bo bym chyba komuś łeb urwała
A to co teraz mamy za problemy z samochodem, żeby dostać samochód zastępczy to inna sprawa. Ale już i tak mnóstwo napisałam, więc na razie odpuszczę...;-)
