dziuba127 ja też poza tym obsesyjnym sprawdzaniem papieru staram się rozsądnie podchodzić do ciąży. Łykam kwas foliowy i wit., na pierwszą wizytę będę się dopiero umawiała jakoś na dniach i pewnie dopiero na luty mnie zapiszą. Nie robiłam jeszcze żadnych badań, żadnej bety. Poprzednia ciąża była książkowa i wychodzę z założenia, że ta też taka będzie, robię wszystko co do tej pory, oprócz dźwigania siatek z zakupami i zrezygnowałam z ćwiczeń, bo jakoś nie czuję się komfortowo robiąc brzuszki na takim wydętym baloniku :-) i nie tańczę już tak szaleńczo jak wcześniej

. I jak już coś czytać to koniecznie coś optymistycznego, bo teraz hormony robią swoje, mnie teraz wszystko wzrusza, rycze jak bóbr nad książką, na tandetnym filmie, a zdarza się, że tylko o czymś smutnym pomyślę i nie mogę się powstrzymać od płaczu, ehhh.
MamaBoo to mamy podobny termin z OM. Mam nadzieję, że to prawda, co napisałaś o tym becikowym, bo już zaczęłam się stresować
katezbb ja swoją dwuletnią córeczkę już przygotowuję, mówię, że dzidzia rośnie w brzuszku u mamy i za jakiś czas będzie z nami w domku, oczywiście ona jeszcze nie wie co to znaczy "za jakiś czas" bo nie jest to określenie konkretne, ale już mówi ,że kocha dzidzię

to takie słodkie...
aniawos widzę, że nie tylko ja mam dziwne zachcianki, a jak już to zjem, to stwierdzam, ze to jednak nie to

BachSY jedno USG przez całą ciążę to jakaś masakra! W NFZ są trzy i to wydaje mi się mało, poprzednio chodziłam prywatnie i miałam praktycznie na każdej wizycie robione do 8 miesiąca, bo potem już nic nie widać ;-)
PolaNegri przykro mi dziewczyno, trzymam kciuki za kolejne podejście, na pewno wam się uda!
Gosiaczek200 gratuluję zobaczenia swojej fasolki, cudne uczucie prawda? Dobrze jest myśleć, że ktoś nad nami czuwa, to dodaje otuchy i siły
Ja wczoraj cały dzień walczyłam z laurkami babciom, dziadkowi i prababci, które z założenia miała zrobić Nelka, ale wiadomo jak to dwuletnie dziecko

, trochę pomagała, ale potem sama musiałam się w tym babrać

. Trzeba było wczoraj je zrobić, bo dziadkowie daleko i poszły pocztą.
Co do doła to ja mam go ciągle ostatnio, nie dość, że czekamy na kredyt i ciągle kasa to tu to tam potrzebna, banki przeciągają wydanie decyzji i ciągle jakieś "ale" to jeszcze samochód nam padł i znów 500zł w plecy

szlak może trafić człowieka...