agamemnon
Fanka BB :)
Z pierwszym synem nie było mi dane karmić piersią, w szpitalu przeszłam jakiś terror, kazano łykać mi bromergon na zatrzymanie laktacji i podpisywanie pierdół, że sama rezygnuję z karmienia - cyrk. Po 3 dniach jak wróciłam do domu, pokarm mi się zebrał no ale w związku z lekami nie mogłam już karmić.
Teraz mam do Was pytań kilka, bo w temacie zielona jestem całkiem:
1. Czy jeśli na dzień dzisiejszy piersi mi nie urosły nawet centymetra to jest szansa, że będę mogła karmić? (jakoś kojarzy mi się to zawsze, że piersi są większe bo jest pokarm )
2. Czy zawsze po porodzie (tzn już zaraz po narodzinach) pojawia się pokarm?
3. Jeśli by mi się nie pojawił to do ilu dni mam czekać?
4. Czy już np teraz jakoś można pobudzić się laktacyjnie czy to raczej nie wchodzi w grę?
Teraz mam do Was pytań kilka, bo w temacie zielona jestem całkiem:
1. Czy jeśli na dzień dzisiejszy piersi mi nie urosły nawet centymetra to jest szansa, że będę mogła karmić? (jakoś kojarzy mi się to zawsze, że piersi są większe bo jest pokarm )
2. Czy zawsze po porodzie (tzn już zaraz po narodzinach) pojawia się pokarm?
3. Jeśli by mi się nie pojawił to do ilu dni mam czekać?
4. Czy już np teraz jakoś można pobudzić się laktacyjnie czy to raczej nie wchodzi w grę?


potem przystopowała.
) a młoda miała pokarm za darmo. No i jak gdzieś się wychodzi z domu tylko pielucha i chusteczki a cała reszta przy sobie... jedzenie no i uspokajacz.
Były tam takie dwie pielęgniary, ze jak mi przystawiały syna do cycka to tak mi zmasakrowały sutki ze krew to strumieniami ciekła, pizdemony jedne
Teraz człek starszy i mądrzejszy, nie dam się ruszyć.
