Cześć dziewczyny. U mnie dość dziwna sytuacja. W styczniu urodziłam drugiego synka. Nie powiem jest z dwójką jest łatwo, ale wpadłam w jakąś niesamowita euforię, miałam dużo energii, ogarniałam wszystko, zaczęłam po połogu regularne, ostrożnie ćwiczyć. Rano odprowadzamy z juniorem trzylatka do przedszkola, zakupy, sprzątanie, ogarnęłam też tematy zawodowe. Przychodziło mi to z niesamowitą łatwością. Jak junior skończył 3 miesiące zmiana sytuacji, nie udało mi sie utrzymać laktacji, włosy lecą garściami, ciągle mi słabo i szczerze nie mam siły na nic. Było mi lepiej tydzień po porodzie.. uff musiałam się wygadać... Co o tym sądzicie... Hormony? pogoda? Co mam zrobić chce znowu mieć tyle energii;( czekam na Wasze opinie 