No i wyszłam na chwilkę z domu, by kupić prezencik dla Zosi, bo mój wieczorkiem będzie jechał. Miałam upatrzony komplecik i miałam tylko wejść i wyjść, bo mąż miał jeszcze coś załatwić.
Podchodzę do kasy, daje pani komplecik, a pani się pyta czy nie chciałam bym sobie jeszcze czegoś wybrać, bo druga rzecz gratis <szok> więc wzięłam na szybko spodnie dla synka, a jutro tam idę zrobić dodatkowe zakupy córkowo-syneczkowe :-). Jak tu nie kupować jak same promocje dookoła.