gdybyś widziała moją minę jak usłyszałam że mam dziecku paznokcie obgryźć

słyszałam to pierwszy i ostatni raz w życiu, dobrze że pępowiny mi odgryźć nie kazała
Oj biorąc pod uwagę doświadczenia z poprzedniego razu to na moich gości niema zbytnio co liczyć
Julita jak mówie to jest kwestia osobistych potrzeb, ja np. jestem typem samotnika więc nie ciągnie mnie do zbiorowości, wręcz mnie to męczy.
Co do powikłań, napewno było ich mnóstwo, już choćby nasze babcie i prababcie, większość miała kilkoro dzieci a często połowa z nich dożywała wieku dorosłego, przy porodach umierały matki i dzieci, ale czy teraz się tak nie dzieje?
Kobiety były silniejsze i zdrowsze jak całe społeczeństwo, ale też nie miały wyboru, rodziły w domu, na pole lub przy drodze ile razy kończyło sie to tragicznie nikt nie zliczy.
Jednak moim zdaniem szkoła rodzenia nas przed tym nie uchroni, to jest a przynajmniej powinna być rola położnych i lekarzy.
Co do psychiki owszem jak komuś to odpowiada może wpłynąć pozytywnie.