Witajcie z powrotem
Wróciłam do Polski co prawda już w weekend, ale musieliśmy koteły od rodziców odebrać (150km w jedną stronę), byłam u lekarza w poniedziałek, o de facto cały dzień mi zajęło a wczorak wpadłam na chwilę do pracy zanieść L4 i jakoś 6h zostałam


Dziś też co prawda z doskoku, bo znów prądu nie będzie od 9, ale jutro już będę i postaram się nadgonić przynajmniej ostatni tydzień.
Vinszka, jesteś super!!! Dzięki, że zajęłaś się kalendarzem
Dziewczyny, postaram się doczytać komu się udało, ale jeśli chciałybyście się pochwalić... to czekam

Trzymałam kciuki za was wszystkie!!!