A ja wlasnie wrocilam z IP, bo zaczelam znow plamic i co dziwne o tej samej godzinie :/ Babka mi dzisiaj powiedziala, ze to normalne i mam sie nie martwic ale sobie mysle- a pojade, niech mi zbadaja ta szyjke i moze progesteron zrobia. Moglam nie jechac, bo tylko sie wkurzylam. Wyobrazcie sobie, ze przyjal mnie internista, zapytal kiedy bylo usg, to powiedzialam, ze dzisiaj no wiec stwierdzil, ze robic wiecej nie trzeba i, ze w ogole nic zaden lekarz zrobic nie moze jak poronienie sie zacznie, ze dopiero moga cos zadzialac od 20tc. Badac szyjki nie potrzeba, bo za wczesnie. I jak mu powiedzialam, ze wzielam crinone to potem stwierdzil, ze krwawic mozna od nadmiaru hormonow ale badan to juz nie chcial zlecic :/ na sam koniec pocieszyl tak, ze moglo sie zaczac powolne poronienie i wszystko okarze sie do poniedzialku. No i jakby co to mam sie po niedzieli kontakowac ze swoim ginekologiem to moze zrobia mi wczesniej usg. Niezla izba przyjec, co? Zero pomocy, juz wiecej tam nie pojade. Facet normalnie walnal regulke i mnie zbyl. Jestem wsciekla i zestresowana tymi plamieniami. Polecialo mi troche, tym razem bardziej czerwony kolor i to w tym samym czasie co wczoraj, przed 20 tuz przez moja pora na crinone, aplikuje crinone, ktore pochlania krew i plamiemie ustaje. Po 12h rano znow biore crinone ale plamien juz nie mialam caly dzien. Tylko te dwa wieczorne incydenty. Nie wiem juz co mam myslec. Moga byc plamienia od za duzej dawki progesteronu? Jeszcze M sie na mnie wscieka, ze powinnam juz go dawno odstawic a dzialam na wlasna reke. Nirmalnie cycki wiedna