Sama jestem na siebie zła, ale niestety co zobaczyłam to nie odzobacze.. to moja 3 ciąża, pierwsza to od poczatku wymioty itd, druga nieco spokojniejsza bol piersi od początku, mdłości pojawiły się później. Tym razem wiedziałam bo czułam ból w dniu implantacji, potem zrobiłam test - pozytyw ale blady, po 3 dniach - dzień po dniu @ nadal blady ale jednak lepiej widoczny, kolejny zrobiłam po tygodniu wieczorem piękna ciemna kreska. Z tego wniosek że hormonu coraz więcej, ale..... i te ale strasznie mnie stresuje. Mdłości raz mam raz nie, piersi bolały coraz bardziej a potem przestały(leciutko bolą gdy nagniote na nie), i to w sumie wszystkie moje ciążowe dolegliwości. Kilka dni temu miałam dużo sluzu na bieliźnie ale od tego czasu praktycznie nic. Do lekarza jeszcze 2 dni musze poczekać. To dopiera 6tc. Wiem że część z was powie mi że przesadzam i mam się cieszyć, ale zdążyłam już poczytać o obumarciu ciąży i związanych z tym zaniku dolegliwości ciążowych. Proszę uspokojcie mnie trochę, bo sama ze sobą nie daje rady, chciałabym przespać ten czas do wizyty, boje się usłyszeć coś złego..