Też tak uważam nie raz się to słyszy. Po resztą żadna metoda antykoncepcji nie daje 100% pewności.Gdybym tylko podejrzewała ciążę, to bym testowała nawet codziennie
Zbyt dużo mam koleżanek, które mają "dzieci ze spirali", żeby jej zaufać na 100%...
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Też tak uważam nie raz się to słyszy. Po resztą żadna metoda antykoncepcji nie daje 100% pewności.Gdybym tylko podejrzewała ciążę, to bym testowała nawet codziennie
Zbyt dużo mam koleżanek, które mają "dzieci ze spirali", żeby jej zaufać na 100%...
Też tak uważam nie raz się to słyszy. Po resztą żadna metoda antykoncepcji nie daje 100% pewności.
Niech zmienią lekarza. Mam doświadczenie swoje i wieloletnie mojej rodzicielki i jej koleżanek. Nigdy nie poznałam takiej, która zaszła w ciążę z miedzianą spiralą.Jeszcze gdyby to było na zasadzie "znajoma znajomej znajomej zaszła", to uznałabym to za urban legend, ale znam te dziewczyny osobiście i wiem, jakim dramatem była dla nich ciąża ze spirali...
Niech zmienią lekarza. Mam doświadczenie swoje i wieloletnie mojej rodzicielki i jej koleżanek. Nigdy nie poznałam takiej, która zaszła w ciążę z miedzianą spiralą.
Wszystko zależy od lekarza i od regularnych kontroli. Trafiłam na takiego co mi powiedział, że u mnie spirali nie założy, bo nie będzie się trzymała. Cóż ciążę prowadził rewelacyjnie, w kwestii wkładki okazał się zupełnym ignorantem. Poszłam do finki, która zakładała wkładkę mojej matce, jej koleżanką i robiła to od wielu dekad. Jak widać i u mnie założyła, choć z dojściem miała nielada problem, bo mam bardzo wysoko szyjkę. I bawią mnie zdjęcia niemowlaka trzymającego wkładkę w ręce latające po necie.
Zajść w ciążę z wkładką to jak trafić szóstkę w totka.
Dziękuję za informacje!! Bo ja już myślałam, że ja jakaś dziwna jestem. Ja akurat mam Mirenę, ale tak jak piszesz - cykle rozjechane są na maksa. Zaczęłam zapisywać i wyszło mi, że jeden cykl trwał 39dni (z plamieniem śródcyklicznym od 15 do 19dc), zaś kolejny trwał 27dni (z plamieniem śródcyklicznym od 12 do 16dc). Zresztą już czasem nie wiem czy to @ czy plamienie śródcykliczne, bo raczej mam dość skąpe (aczkolwiek nie zawsze).Bzdura. Siedem lat miałam wkładkę i nie panikowałam. A cykle miałam tak rozchwiane, że szok. Plus plamienia śródcykliczne. Ani razu testu ciążowego nie robiłam, bo nie było opcji żeby zajść w ciążę. Co pół roku chodziłam na kontrolne USG, a po każdej miesiączce wystarczyło tylko sprawdzić czy nadal wyczuwalny jest sznureczek od wkładki. No i najistotniejsze, przy wkładce nie używa się tamponów, gdyż istnieje ryzyko wyciągnięcia jej razem z tamponem. Jak przestrzegasz zasad, to nie ma najmniejszych szans na ciążę. A takie cykle to normalne. Nie ma dwóch tak samo przebiegających miesiączek. Wyluzuj, nie jesteś w ciąży.
Ja również nie znam osobiście żadnej dziewczyny, która by z wkładką w ciążę zaszła. @Nulini Ty chyba też ich osobiście nie znasz?? Czy to jakieś bliższe koleżanki?
Wydaje mi się, że jeśli chodzi się regularnie na kontrolę i stosuje do zaleceń (np. nie używa się tamponów), to szanse zajścia w ciążę są bliskie 0. I faktycznie można w totka grać z takim szczęściem.
Nulini napiszę coś nieprzyjemnego, a często zmieniały te koleżanki partnerów? Bo w mniemaniu mojego byłego, każda zmiana partnera, szczególnie z większym przyrodzeniem, może skutkować przesunięciem wkładkiZnam osobiście 4 dziewczyny, które mają dzieci ze spirali miedzianej
I nie było mowy o zaniedbaniach, brakach kontroli, nieuwadze, przypadkowym usunięciu spirali, etc, bo to dorosłe, dojrzałe kobiety, które nigdy więcej dzieci mieć nie chciały![]()
Nulini napiszę coś nieprzyjemnego, a często zmieniały te koleżanki partnerów?
Ja wierzę w to bo także nie raz słyszałam o zajściu w ciążę przy wkładce. Moja koleżanka jest z jednej z nich.Niestety, również pudło, wszystkie w długoletnich związkach małżeńskich, żadnych zdrad, skoków w bok, romansów, oczywiście mnie o niczym takim nie wiadomo
Sama chciałam założyć miedzianą spiralę, ale przez wzgląd na historie koleżanek póki co truję się tabsami, a męża urabiam, żeby się zdecydował na wazektomię.