ta pani od szkolenia od diety cukrzycowej, jest taka specyficzna.
W sumie to po pierwszej wizycie to miałam łzy w oczach. Uwielbiam kiedy ludzie zakładają, że ktoś jest plus size bo żre jak świnia. Mówi proszę czytać skały - a ja od lat kupuję proste składy, przeliczam ilość cukru

. I dokładnie tak się u niej poczułam.
Zero dialogu. Mam jeść 3 raz dziennie kanapki plus dodatkowe dla dziecka i kropka.
A ja do tej pory jadłam pieczywo tylko na śniadanie.
Zero zainteresowania że mi żelazo ucieka,że ferrytyna niska, że B12 też ucieka. Że mam problemy z jelitami.
I teraz pije lactulose bo zapracia to teraz dla mnie dramat.
Mam jeść to żytnie ewentualnie razowe kawałki chleba - bo dziecko głodze i dostanę insulinę.