Mamusie nie wiem gdzie umieścić ten wątek ale szukam mam dzieci, które bardzo późno zaczęły mówić. U nas cztery latka i nawija po swojemu jak najęty, logopeda do którego chodzi od niedawna idzie jak po grudzie, młody uczy się dopiero sylab. Autyzm mamy wykluczony po spotkaniach z psychologiem, logopeda w poradni stwierdziła dwuletnie opóźnienie mowy, USG głowy które było w wieku 1 roku prawidłowe, wizytę u neurologa mamy na przyszły rok na początek i wtedy pewnie EEG głowy, narazie młody by sobie nie dał zrobić. Słyszy dobrze ale mamy wnet kontrolę u audiologia, wzrok lekki zez i wada plusy, ostatnio trafiliśmy na złego okulistę i nie zbadał młodego dlatego że nie mówi, ale wnet mamy wizytę u innego który badał go już i ma podejście. Mamusie jakie są wasze historie, ja już załamuje ręce, młody odkąd zaczął chodzić do przedszkola dopiero zabrał się za rysowanie i chciałyby czytać książeczki. Ale on strasznie przekręca, choć wiem że słyszy jak mówię do niego np co to nie powtórzy od razu tylko jakieś inne, nie wiem albo ma taką blokadę bo raczej słyszy. Tak jak mówię logopeda jak grudzie, dopiero sylab się uczy. Mnie się cały czas chce płakać bo boje się że on nigdy nie zacznie mówić, mamy się starac o WWR. Młody od zawsze wszystko rozumie i w przedszkolu też ładnie współpracuje, choć w domu dopiero teraz można mówić o nauce czytania malowanie itd, wcześniej jak mu czytałam to nawijał po swojemu i miał to gdzieś lub jak mieliśmy rysować itd to się zaraz nudził. Pomóżcie, co jeszcze mogę zrobić.