Cześć

ja też zaczynam z córką (21 miesięcy) adaptacje w żłobku. Od połowy lipca chodziłam z nią raz w tygodniu na zajęcia i było super. Niestety od poniedziałku poszła sama na 1h, był płacz ale jak ją odbierałam to siedziała i obserwowała dzieci, wczoraj było super, bo popłakała 10min i fajnie się bawiła, nawet zjadla śniadanko

niestety dzis był płacz już w drodze, potem kurczowe trzymanie się mojej szyi i słowa "mama nie chce". Musiałam być twarda, ale mi okropnie ciężko

podobno trochę się bawiła, trochę płakała, śniadanie zjadła. Ja się okropnie denerwuje, że tak będzie to wyglądać codziennie. Za 3 tyg wracam do pracy i dojdzie stres związany z nowymi obowiązkami. Chyba oszaleję. Tak bardzo bym chciała żeby córka chodziła z uśmiechem