Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Ojej no u mnie niestety jest to samo. 2 tyg chodzą 2 tyg w domu. Jedna rzecz że mi ich szkoda druga że fajnie by było utrzymać pracę..ale wiedziałam że niestety tak będzie i podjęłam decyzję już jak gdyby włączając to.Moja malutka wróciła we wtorek do żłobka.. było jej trudniej niż przy pierwszej adaptacji. W piątek już się oswoila, ładnie się bawiła, jadła z innymi dziećmi, była z nimi na spacerze.. I tyle z radości bo dzisiaj wróciła choroba. Jestem na wykończeniu nerwowym.. ponad 2tyg choroby, mega afery u lekarza, na pobraniu krwi, przy inhalacjach, podawaniu leków, wyniki przez infekcję wyszły takie sobie, a teraz powtórka...![]()
WspółczujęDziewczyny, a miała któraś sytuację, że dziecko po tygodniu adaptacji (gdzie było ok, cieszyła się, że idzie "do dzieci"), po dłuższym weekendzie w domu (katar) nie chciało już tam wrócić?
Teraz placz zaczyna się już w domu... Większym problemem jest to, że po odebraniu jej ze żłobka (również zapłakanej) jest smutna, nie chce się bawić, leży na kanapie i nawet jeśli uda mi się ją rozśmieszyć, to za chwilę znowu siedzi smutna [emoji26] mówi, że boli ja brzuch (faktycznie jest zagazowany i pojawiły się problemy z kupa), gdy namówię ją na jakiekolwiek zajęcie co chwila powtarza *dzieci nie* (dzieci to jej określenie żłobka), również przez sen...
Z dziecka, którego było wszędzie pełno, zostało takie, które nawet nie chce kopnąć ulubionej piłki [emoji45]
Została teraz 3 dni w domu, robimy badania krwi, kału, usg żeby wykluczyc chorobę, jednak juz po jednym dniu widzę, że wróciła do siebie.
Co zrobić? Próbować dalej czy odpuścić żłobek/zmienić na inny?
Oczywiście, dzwoniłam i pytałam czy ja odebrać w pierwszy dzień płaczu, podobno super się bawiła i wyklejała. W kolejny dzień zapytałam w cztery oczy, mówiła że jest dobrze, trochę poplakuje i tyle, za to wszystko zjadła i nawet spala. Gdy zadzwoniłam poinformować, że Iga nie będzie na razie chodzić, że ma siniaki na pleckach i nikt nic nie powiedział, że dziecko zmieniło się o 180 stopni to ta sama Pani stwierdziła, że nie będzie kłamać, bo adaptacja Igi super nie jest [emoji52]WspółczujęA rozmawiałaś z opiekunkami? Może była jakaś sytuacja, której się mocno wystraszyła albo coś.. Powiem Ci, że mega dużo naczytałam się różnych historii i niektóre dzieci po prostu nie są gotowe.. jesli masz możliwość moze warto odpuścić i spróbować znowu za jakiś czas.
Faktycznie bardzo dziwne. Coś tam musiało się zdarzyć. A powiedziała skąd te siniaki? Wiem, że to mogła być kwestia jakiegoś wypadku, które zdarzają się często ale czy wtedy została odpowiednio zaopiekowana. Chyba porozmawiałabym z inną panią i zobaczyła co ona powie. Ewentualnie poslała córkę na jeden dzień z misiem i kamerkąOczywiście, dzwoniłam i pytałam czy ja odebrać w pierwszy dzień płaczu, podobno super się bawiła i wyklejała. W kolejny dzień zapytałam w cztery oczy, mówiła że jest dobrze, trochę poplakuje i tyle, za to wszystko zjadła i nawet spala. Gdy zadzwoniłam poinformować, że Iga nie będzie na razie chodzić, że ma siniaki na pleckach i nikt nic nie powiedział, że dziecko zmieniło się o 180 stopni to ta sama Pani stwierdziła, że nie będzie kłamać, bo adaptacja Igi super nie jest [emoji52]
Więc jestem trochę zła, bo wychodzi na to, że mówią rodzicom to, co chcą usłyszeć albo tak, żeby się nie martwić i dalej puszczać do żłobka... Nie lubię, gdy ktoś mnie okłamuje w sprawie mojego dziecka.