Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Mój mąż też nie chciał się zgodzić, ogólnie bardzo długo zastanawialiśmy się nad tym co dalej... Kilka lat zmarnowanych od diagnozy ( 3 lekarzy przekreśliło całkowicie szanse na to że mój mąż może być biologicznym tata) w końcu podjol decyzję, bez nacisków, bez nerwów po prostu musial na spokojnie to przełknąć. Po kilku latach stwierdziliśmy teraz albo nigdy i tak zaraz będzie 2 lata jak zaczęła się nasza przygoda z klinika... Bo nie ten jest tata co dał nasienie, ale ten co wychowa najlepiej na świecie, będzie przy dzieciątku od pierwszych chwil życia, będzie plotł warkoczyki ( jeśli będzie dziewczynka mimo że nie umie ) bądź grał w piłkę na boisku (z synkiem). Będzie najlepszym przyjacielem, i pierwszym bohaterem. To on nie będzie spał po nocach ( na zmianę zemna) gdy nasze dziecko będzie gorączkować a dorośnie, martwić się będzie jak pójdzie na pierwszą imprezę. To on będzie najlepszym taksówkarzem ( na społke zemna oczywoscie, nie po to robiłam prawo jazdyMój mąż się nie chce zgodzić na żadne adopcje. Więc jeśli nasze nie wystarczą to koniec
Zrób, zobaczysz jaką masz ochronę zarodka, u nas to okazało się problemem. Nigdy nie byłam w ciąży, więc allo 0%, ale przez rozwalone cytokiny Pasnik zalecił szczepienia, zdecydowaliśmy się, podniosły nam allo na ponad 40% i pierwsze podejście udane, w piątek 20 tydzień, a już straciłam nadzieję, bo niby wszystko okNie mam allo i Kirow zrobionych tylko.
Ja akurat jestem w szpitalu, zrobiłam laparoskopię jajników, wyłuskali mi kilka torbieli, pobrali wycinki do histopatologii, naprawiam się po tych wszystkich latach psuciaDziękijutro mam usg i jak zawsze nerwy
co u Ciebie?
Ale jeśli miałaś chociaż jeden dzień z nieopłaconego roku, to Cię skasują za cały rokWłaśnie otrzymałam przypomnienie z kliniki o zapłacie za mrożenie zarodkaliczę że to jakaś wielka pomyłka i automat wysyła takie zawiadomienia. Ja nie mam już żadnego zamrożonego zarodka i za nic nie powinnam płacić.
Trzymamy kciuki z całych siłDziękuję Ci bardzo. To dużo dla mnie znaczy my jesteśmy jeszcze na początku drogi do in vitro. Dopiero usłyszałam od lekarza że nie ma innej szansy dla nas. I tak cieszę się że mąż przełamał się i w ogóle zgodził się na in vitro. Do tej pory w ogóle nie było takiej opcji, BO PRZECIEZ NAS TO NIE SPOTKA. Może masz rację że wszystko się zmienia w zależności od sytuacji w której się jest na dan etapie. Trzymajcie kciuki proszę by u nas tych etapów wszystkich nie trzeba było próbować.
Możliwe że system automatycznie wysyłka wiadomości. Ktoś nie odznaczył Was w systemie i SMS poszedł.Właśnie otrzymałam przypomnienie z kliniki o zapłacie za mrożenie zarodkaliczę że to jakaś wielka pomyłka i automat wysyła takie zawiadomienia. Ja nie mam już żadnego zamrożonego zarodka i za nic nie powinnam płacić.
W pełni się z Tobą zgadzam. Póki co samo in vitro jest dla niego wielkim przełamaniem się i ja to doceniam. Pochodzi z bardzo katolickiej rodziny i wszyscy by nas chyba przekreślili gdyby się dowiedzieli więc nie mówimy nikomu. To nasza sprawa i wyłącznie nasza decyzja. Ale jak usłyszał o tym że tylko in vitro wchodzi w grę był załamany. Okaz zdrowia nie palący nie pijący sportowiec więc to może spotkać każdego.Mój mąż też nie chciał się zgodzić, ogólnie bardzo długo zastanawialiśmy się nad tym co dalej... Kilka lat zmarnowanych od diagnozy ( 3 lekarzy przekreśliło całkowicie szanse na to że mój mąż może być biologicznym tata) w końcu podjol decyzję, bez nacisków, bez nerwów po prostu musial na spokojnie to przełknąć. Po kilku latach stwierdziliśmy teraz albo nigdy i tak zaraz będzie 2 lata jak zaczęła się nasza przygoda z klinika... Bo nie ten jest tata co dał nasienie, ale ten co wychowa najlepiej na świecie, będzie przy dzieciątku od pierwszych chwil życia, będzie plotł warkoczyki ( jeśli będzie dziewczynka mimo że nie umie ) bądź grał w piłkę na boisku (z synkiem). Będzie najlepszym przyjacielem, i pierwszym bohaterem. To on nie będzie spał po nocach ( na zmianę zemna) gdy nasze dziecko będzie gorączkować a dorośnie, martwić się będzie jak pójdzie na pierwszą imprezę. To on będzie najlepszym taksówkarzem ( na społke zemna oczywoscie, nie po to robiłam prawo jazdy) naszych (daj panie boze dzieci, chodź nie ukrywam że marzę chodź o jednym, szczytem marzeń będzie jak by się udało z dwójką bądź trójka
) nastolatków
bo to nie będzie moje i kogoś tam dziecko, one będą nasze! To on mam nadzieję będzie przy porodzie ( chyba że dalej będzie opcja covid numer 2596)i jeśli będzie taka możliwość przecinał pępowinę !! I szczerze to mimo tego że mąż kiedyś był bardzo przeciwny to teraz już nie może się doczekać az będę w ciąży. Jak po pierwszym transferze się udało(jeszvze nie wiedzieliśmy że nasze maleństwo nie zostanie z nami
że to będzie puste jajo) skakał z radości, od pozytywnego testu mówił do brzucha, i nadskakiwał nam jak tylko mógł
Dlatego ja bym się tak szybko nie poddawała, jeśli się nie uda (czego oczywiście wam nie życzę) to warto każda opcje wziąść pod uwagę, ja bym sobie osobiście nie wybaczyła gdybym nie spróbowała wszystkich opcji.
Miałam opłacone do 7 sierpnia, transfer był 7 lipca. Specjalnie spieszyłam się aby nie płacić za kolejny rok przechowywaniaAle jeśli miałaś chociaż jeden dzień z nieopłaconego roku, to Cię skasują za cały rok. Kasa musi się zgadzać
![]()