Mam nadzieję, że z dzidziusiem nie dzieje się przez to nic złego,Ale odnoszę wrażenie, że przez te krzyki maluszek boi się taty.Gdy ten po awanturze wchodzi do pokoju to dzidziuś przestaje się ruszać.Tak jakby czuł,Że on jest w pobliżu kiedy wzrasta mi tętno.Wychodzi z pokoju i dzidzia spowrotem kica.Ojciec też nie wykazuje zainteresowania dzieckiem. Gdy jest zdenerwowany mówi straszne rzeczy.Często przez to płaczę.Nie rozumiem dlaczego mnie to spotyka.Bardzo go kocham choć mnie krzywdzi A sam domaga się szacunku.