Też już o tym myślałam, ale w sumie jak dziecko się rusza, to odpuściłam. Chociaż dalej, mimo ruchów, jest stresik jak przez kilka godzin nie poczuję żadnego kopsnięcia. Potem leżę i się zastanawiam "haaaaaaalooo czy ktoś tam jeszcze na pewno jest???"
Dziewczyny, a jak u Was z tym "przypływem energii" w drugim trymestrze? Ja cały czas czuję się taka osłabiona, jakbym mogła to naprawdę spałabym z 15h na dobę. Męczy mnie to bardzo. Ano i boję się, że skoro ja ogólnie mam mało siły żeby tak po prostu sobie żyć, to skąd ja będę miała siłę, żeby potem urodzić i zajmować się dzieckiem:O