U mnie w szpitalu jak na ten moment podobno odbywają się porody rodzinne tyle że nie ma odwiedzin. Tak mi mówi mój lekarz prowadzący który pracuje też w szpitalu. Na razie jestem o to spokojna i mam nadzieję że to się nie zmieni. Przy pierwszym i drugim porodzie był mąż i przecinał pępowinę a przy ostatnim dziecku jak rodziłam w maju 2020 r to była ta pierwsza fala covid i byłam sama

dla mnie było to bardzo smutne i płakałam bardzo. Chociaż tyle dobrego że opiekę naprawdę miałam dobrą i pomimo że rodziłam bez męża to wspominam ok. Teraz liczę że się uda być razem. A co do odwiedzin w szpitalu to uważam że w ogóle nie powinno być. Kobieta po porodzie jest zmęczona, obolała, dzidziuś nie ma jeszcze takiej odporności i odwiedziny w szpitalu to jakaś głupota tym bardziej że jak jest ok to po dwóch dobach puszczają do domu.