Witam drogie mamy, otóż mam do Was pytanie, szczególnie do mam, które karmiły bądź dokarmiały swoje pociechy mm. Mój synek zaczyna 4 tydzień życia, już w szpitalu był dokarmiany mm, ponieważ bardzo spadł z wagi (trochę ponad 10%) pomimo dostawiania częstego do piersi, pokarmu w nich nie miałam, mały miał problem dodatkowo ze ssaniem, skończyło się na tym, ze w domu tez były próby karmienia mieszanego, ale ściąganie pokarmu laktatorem uświadomiło mi, ze nie mam praktycznie pokarmu, bo udawało się ściągnąć zaledwie po 20 ml i to niekiedy z obu piersi, ale nie o tym… otóż w szpitalu dostawał mleko bebilon pepti, w domu zaczęliśmy przygodę z mlekiem hipp bio combiotik, ale nie wiem czy te mleko służy mojemu synowi, kupki niby Ok, bo jest jedna dziennie bądź dwie mniejsze, wiec zaparć nie ma, ale często płacze na brzuszek, zachowuje się jakby właściwie miał problem ją zrobić, chociaż same jej zrobienie nie sprawia ze płacze, nawet potrafi nagle wybudzić się ze snu z płaczem, lekko się pręży, wydaje mi się ze problem jest z gazami, bądź z trawieniem. Podajemy delicol od 3 dni stopniowo jak zaleciła Polozna, zmian żadnych nie widać, dodatkowo dicoflor. W dodatku problem jest z tym, ze często mały się nie najada, szybko płacze po karmieniu a porcje je spore bo obecnie 90 ml, a ma problem niekiedy żeby wytrzymać te 3h, niekiedy nawet 2,5 H. W ciągu dnia spi bardzo mało, wydaje się niespokojny, często jak uda się go ululać do snu to wybudza się co chwila z płaczem, bądź bez niego, pomimo ze ziewa to nie śpi. Staramy się go przetrzymywać żeby nie robić dodatkowych problemów z brzuszkiem i nie dajemy mu butelki pomimo tego, ze interpretujemy to jako głód, tylko wtedy pije to mleko tak szybko, ze słychać aż jakby trafiało one do pustego brzuszka, chociaż na opakowaniu napisane jest ze można karmić zadanie tak jak piersią, to jednak jesteśmy z tym ostrożni. Wspomnę jeszcze tylko ze generalnie w nocy nie ma problemów, śpi całe noce, jak uda mu się zasnąć tak około 22 w końcu, to śpi do 8-9 rano, wiec zastanawia mnie dlaczego takie sytuacje dzieją się tylko w dzień. Dodam, ze najgorzej zaczyna się robić po wieczornych karmieniach między 18-21, wtedy płacze nawet chwile po butelce, i uspokaja się dopiero często po kolejnej o tej 21-22. Wcześniej nie płacze po jedzeniu, tylko właśnie tymi wieczorami. Mam mętlik w głowie czy to wina mleka czy po prostu układ nerwowy i pokarmowy jeszcze nie radzi sobie. Jak było u waszych pociech w tej kwestii czy dużo płakały i czy to generalnie normalne? Polozna sugeruje oczywiście kolki, problem jest tylko w tym, ze on nie zawsze się pręży przy płaczu, czasami zaczyna płakać po prostu i ciężko go uspokoić, aż się nie wypłacze, jak płacz jest typowo związany z brzuszkiem, to widzę to, bo wtedy mały się pręży dużo bardziej, nie da się zrobić masażu itd, ostatnie wieczory to taki płacz, nawet krzyk, ale bez objawów takich typowo kolkowych. Te placze w ciągu dni bardziej przypominają problemy już brzuszkowe, bo jednak go to wybudza i bardziej się pręży. Niekiedy słychać masę gazów u niego, innego dni prawie wcale. W dodatku próby odbijania są trudne, niekiedy po 30-40 minut pomimo noszenia w odpowiedniej pozycji przychodzi to bardzo ciężko, niekiedy wcale. Czy myślicie ze warto spróbować podawać inne mleko, myśle o bebilon pro futura, ale nie chce zaszkodzić bardziej, bo może to nie kwestia mleka. Będę wdzięczna za rady, czy sugestie, może ktoś miał podobny „przypadek”.