Drogie mamy … mam problem . Mój syn ma 5 miesięcy , karmię go piersią . Pare dni temu miałam pilny wyjazd , pogrzeb bliskiej osoby za granica … niestety nie byłam na to przygotowana i miałam mało odciągniętego mleka . Zostawiłam malucha pod opieka taty , przez około dobę podawał mu mm . W trakcie wyjazdu odciagalam mleko laktatorem , bo inaczej piersi by mi wybuchły . Następnego dnia od razu po powrocie przestawiłam syna do piersi , ogólnie wszystko było dobrze …. Kolejnego dnia pod wieczór , po kąpieli chciałam go nakarmić … No i się zaczęło , lament , płacz , widziałam ze dziecko jest głodne . Walczyłam przez 3 godziny , aż w końcu podałam mu butle , bo nie chciałam zeby mały był glodny … w nocy synek się obudził No i normalnie zjadł mleko z piersi i tak przez większość dnia . Wieczorem znowu ta sama sytuacja - dziecko głodne , zdenerwowane , przystawiam go do piersi a on aż caly czerwony się robi z płaczu … czuje , ze piersi są puste , miekkie , nigdy tak nie było . Drogie Mamy .. czy to koniec mojego karmienia ? Chciałam karmić syna jak najdłużej . Podałam mu mm , bo po prostu widziałam , ze jest glodny .. co mogłabym zrobić aby rozkręcić laktację ? Czy ta doba bez cycka spowodowała , ze czas przejść na karmienie butlą ? Chce mi się płakać jak pomyśle , ze już koniec z przystawieniem do piersi . Dziecko pewnie wyczuwa moje emocje , ale gdy zaczyna płakać przy piersi to mi tez się zbiera na płacz . Proszę o poradę …