Byłam na usg w 5+3 i lekarz widział pecherzyk ciążowy (betę obstawiam na jakieś 15tys). Odnośnie usg.
Odnośnie objawów - ja też jestem strasznie zmęczona, zaczynam reagować pewna awersja na niektóre jedzenie (aktualnie mam problem z risotto, które uwielbiam

). No i siusiu. I bolały mnie cycki. Ech.
Jestem strasznie niespokojna i jakby zestresowana ta cała sytuacja, zmianami, wyobrażeniem sobie, jak będzie wyglądać moje życie itd. Dlatego tak mało się odzywam. Ale staram się powtarzać sobie, że to normalne, że czuję się niepewnie, że hormony robią swoje, że nie muszę szaleć z miłości od pozytywnego testu do kogoś, kogo nie znam (mimo że ciąża planowana). Na szczęście chodzę i tak na terapię, więc w czwartek mam wizytę, to liczę, że trzeźwe spojrzenie psychologa i jej logiczne argumenty trochę uspokoją moje myślenie.