Różnica jest zauważalna?
U mnie to "jajo" u wejścia do pochwy jest widoczne gołym okiem, powiem więcej - częściowo z niej wypada. Obawiam się, że mam 2, a może nawet 3 stopień. Do tego też m. in. obniżenie macicy.
W piątek mam wizytę u uroginekologa.
U fizjoterapeutki jeszcze nie byłam, jedynie konsultowałam się pobieżnie w sprawie problemu. W moim mieście żadna fizjo nie ma USG, a wiem, że w moim przypadku takie badanie to podstawa.
Dzisiaj mam straszny dzień i poczucie, że nikt mnie nie rozumie. Mama - twierdzi, że to powszechny problem i kobiety tak mają. Nie zdaje sobie sprawy z powagi problemu. Partner - choć kochany i pomaga, wraca wieczorami z pracy. Przez większość dnia jestem sama. A moje 5 tygodniowe dziecko ma 6 kg. I rośnie. Przecież muszę podnieść je z łóżeczka, przewinąć, umyć. Ja już nawet nie mówię o noszeniu na rękach, czy znoszeniu wózka, bo tego nie robię, ale o zwykłych prostych czynnościach. Nie wiem, jak sobie radzić, bo przecież muszę to dziecko wziąć w ręce.
Operacja? Czytałam, że po niej dopuszczalny ciężar to ok. 5 kg - dożywotnio. Mój syn już teraz ma więcej. Nie wyobrażam sobie takiej egzystencji.
Od kilku dni boli mnie brzuch, może że stresu, może coś się dalej luzuje... dziś ciągle płaczę.
A ja tak po prostu... tak zwyczajnie chciałam być mamą. Za mną poronienia, InV, ciąża pełna strachu, a na deser inwalidztwo - nawet swojego syna nie powinnam brać na ręce.
Nie czuję się matką, nie czuję się kobietą, partnerką... właściwie nie wiem, kim jestem.