Hej, u Nas zaczęło się od tego że tydzień przed badaniami połówkowymi moja ginekolog zobaczyła że lewa komora jest poszerzona, ale powiedziała że musimy poczekać do prenatalnych bo Ona dokładnie na Swoim sprzęcie nie widzi i nie jest pewna, no więc oczywiście z mojej strony płacz, strach i panika no i czekanie do badań, na badaniach prenatalnych wyszło że komora ma 8,8mm czyli górna granica ale w normie. Uspokoiło Mnie to. Ale przy kolejnej wizycie u Pani ginekolog znów jak strzał w łeb.. znów zauważyła powiększenie i to do takiego stopnia że wysłała Mnie do szpitala żeby sprawdzić to, cytuje "komisyjnie".. byłam przerażona.. moje myśli były najgorsze.. myślałam o tym że taka doświadczona ginekolog (ponad 30 lat w zawodzie) wysyła Mnie na takie coś to musi być źle.. znów płacz, i kolejne nie przespane noce. Dzień wizyty w szpitalu, nademną trzech lekarzy ginekologów, byłam załamana, myślałam o najgorszym, po co aż tyle personelu przy Mnie, po co to wszystko i ze to musi być napewno coś poważnego.. i oczywiście każdy z nich zauważył powiększenie, tylko że wtedy już z 8,8mm zrobiło się ponad 13mm, i zastanawianie się co dalej.. oczywiście późniejsze badanie wykluczyło cytomegalie itp, więc kolejnym krokiem było wysłanie Mnie do Krakowa na neurosonografie, byłam przerażona.. po co aż tam ? Miałam milion myśli na minutę.. teraz z biegiem czasu rozumiem że to jest ich praca i jednak to jest mózg i główka więc muszą obchodzić się jak z jajkiem i Pani też się musi na to nastawić, chociaż czasem to naprawdę przeraża, w 99% takie poszerzenie się wchłania lub zostaje ale to w żaden sposób nie przeszkadza w rozwoju dziecka ani nie jest żadną ujmą (proszę Mi wierzyć, przeczytałam chyba wszystkie możliwe fora i artykuły na temat poszerzonych komór) niektórzy lekarzy mówią że po prostu taka uroda niektórych dzieciaczków i jest asymetria komór po prostu a jeśli nawet powiększenie sięga jakiegoś niebezpiecznego stopnia to nie jest coś z czym nie da się nic zrobić, jeśli już jest jakaś krytyczna sytuacja to leczenie dzidziusia zaczyna się już w łonie matki lub odrazu po porodzie i dzieci są jak najbardziej normalne, więc to nie jest sytuacja bez wyjścia ani żaden wyrok. W każdym bądź razie u Nas na badaniach w Krakowie wyszło że komora od czasu poprzedniej wizyty wróciła do książkowych rozmiarów, z prawie 14mm zrobiło się 5,4mm, plus tego badania jest taki że jest to dokładna analiza płodu, od wad genetycznych po różne schorzenia i to jest coś co polecam z całego serca, wtedy ma Pani czarno na białym co się dzieje i czy wszystko okej a nie słuchanie nom stop "a może to, a może tamto, a może to dlatego a może nie..." Itp itd poszerzenie komór to najczęstsza zmiana jaką można zaobserwować u płodu i noworodków, brzmi strasznie ale proszę Mi uwierzyć że co piąte dziecko może mieć taką zmianę, a niektórzy ginekolodzy nawet nie zwracają na to uwagi bo często jest to całkowicie normalny proces. Trzymam kciuki i wierzę że u Pani również skończy się na strachu tak jak u Nas.