Adaptacja trwała tydzień, od pół godziny ze mną w żłobku pierwszego dnia, przez 20 minut samodzielnie, aż po kilka godzin. Syn miał wtedy 9 miesięcy.
Choroby, katar, itd. - towarzyszą nam od początku. Z katarem normalnie chodzi do żłobka, żłobek podaje też antybiotyk jeśli trzeba. Raczej odsyła od razu dzieci do domu w przypadku np. temperatury czy kaszlu, tylko informuje rodziców np. o podaniu leku.
Gdy zdarzyło nam się coś poważniejszego, dzieliliśmy się opieką z mężem przez kilka dni (raz zwalniał się on, raz ja, lub on próbował przez część dnia pracować z domu). Faktem jest, że kilka poważniejszych chorób (angina, zapalenie spojówek) przytrafiło nam się podczas urlopów... Poza tym do pracy chodzę normalnie, nieobecności nie są mile widziane + przy moich warunkach pracy jest z tym także problem finansowy.
Z odpornością na razie kiepsko... jakoś się staramy wspomagać.