Zgadzam się - kiedyś były inne czasy...czy, jak byłyśmy małe, ktoś w ogóle mówił o alergiach, kolkach, rotawirusach, pneumokokach, na które teraz szczepimy nasze dzieci? Pewnie część z tych nowinek to rzeczywiście jakaś propaganda telewizyjna, ale nie zmienia to faktu, że rodzą się coraz słabsi i chorowici ludzie, ach cywilizacja...ja nie mam zamiaru dawać dziecku póki co żadnych jabłuszek, soczków itd. Jedziemy na cycu do 6 mca - jak się da, a mam nadzieję, że się da

jednak nie wymyślono niczego lepszego niż pokarm matki. A co do WHO, o którym pisze
Madzia_Singh, nie lekceważę ich - przecież jacyś przypadkowi ludzie nie ustalają wszystkich norm i zasad. Ale każdy wychowuje swoje dziecko wg własnego sumienia. Nasuwa mi się taka refleksja. Czytałam ostatnio jakieś amerykańskie badania, z kórych wynika, że w USA coraz więcej ludzi w ogóle nie szczepi swoich dzieci - taka moda. Jeśli ta tendencja będzie się nasilać, to zniknie tzw. odporność pupulacujna i znów pojawią się choroby, o których dawno nie słyszałyśmy...coś w tym jest.