charlene piekna mala kobieta w pieknym foteliku. i wyraznie zadowolona

. tez sie zastanawialam nad kupnem wlasnie tego fotelika. ale problem sam mi sie rozwiazal, bo sie okazalo, ze musze wybrac cos w szwecji a tu wybor jest tak cienki, ze o chicco mozna pomarzyc. a swoja droga taki fotelik to super wynalazek. bo w pewnym momencie karmienie mojego syna na kolanach stawalo sie niemozliwoscia :-)
mloda1 jak mus to mus

. moje dziecinstow to jeden wielki koszmar. jakbym tu zasunela opowiesciami wlos by sie Wam na glowie zjezyl. zawsze sobie obiecywalam, ze jesli zdecyzuje sie na dziecko to tylko z kims odpowiednim, zeby moj maluch mial prawdziwa rodzine i prawdziwy dom. jak mi wyszlo to widac... ale teraz Filipek jest juz na swiecie wiec nie mam innego wyjscia jak w zaistnialej sytuacji dac mojemu synkowi to, co najlepsze. jak sie Fifi urodzil powiedzialam do ex: bedziesz mogl do niego przychodzic jak czesto bedziesz chcial, ale zeby byla jasnosc, bede Ci patrzec na rece. jesli uznam, ze krzywdzisz moje dziecko nie zawaham sie przed niczym. a jesli uznam, ze zagrazasz mi to nie zawaham sie zadzwonic na policje.
dzis jest tak, ze ex jest u Fifka wlasciwie kazdego dnia, cieszy sie z niego, bawi sie z nim, przewija i kapie jesli jest taka akurat potrzeba, karmi, nosi. daje na niego pieniadze i jesli tylko ma mozliwosc kupuje mu jakies zabawki.
wiec w kwestii syna nie moge mu wlasciwie obecnie nic zarzucic.
w stosunku do mnie tez na ogol zachowuje sie obecnie dobrze.
wynosi mi smieci za kazdym razem jak mu je wystawie za drzwi

daje sie namowic by isc mi po cos do sklepu czego akurat mi zabraklo.
pojdzie czy pojedzie ze mna do urzedu i sie za mnie produkuje

odnosi sie do mnie normalnie.
wslu****e codzien z usmiechem moich zlosliwosci w jego kierunku

co nie zmienia faktu, ze stanowi moj wrzod na d.upie... wnerwia mnie drazni. zawsze jego przybycie do mieszkania wywoluje w nim chaos. zabawki porozwalane, kapa na lozku posciagana. wlazi mi do kuchni i zaglada do lodowki

czasem cos wyzre



zreszta w ogole sama jego facjata dziala mi negatywnie na unerwienie.
majatek bym dala zeby moc sprawic ze on nigdy nie istnial i nie istnieje

ale fakty sa jakie sa. sama z wlasnej woli z nim bylam ponad 3 lata. sama zdecydowalam sie z nim na dziecko.
dzis mam zobowiazania wobec Filipka. bo zebym byla cokolwiek winna ex to nie mam poczucia. o nie !! (nie wiem czemu mialabym palac wdzoecznoscia za te pare kropel spermy - nieporownywalnie wiecej wytarl w koldre ;-))
a Fifkowi jestem winna spokoj, bezpieczenstwo, milosc. jesli moze miec milosc swojego ojca to ja nie mam prawa stanac temu na drodze. ale bede czuwac nad jego spokojem i bezpieczenstwem.
ten rok, wszytskie przezycia spowodowaly, ze jestem w pewnych kwestiach pozbawiona skupulow. nie boje sie postawic sprawy na ostrzu noza. nie boje sie jasno okreslic obowiazujacych zasad. i nie zawaham sie udac do urzedu do spraw rodziny i prac moje brudy publicznie - jesli tylko zajdzie taka potrzeba.
i nie powiem. jak ex wcz napisal, ze zle sie czuje i nie przyjdzie i moze jutro tez nie bo ma goraczke - to nie bylo mi specjalnie przykro- wrecz przeciwnie
anowi82 Ty tez sama dokonalas takiego wyboru. wybralas spokoj dla siebie i maluszka. i tak trzymac!! dziecku nie jest niezbedna pelna rodzina. ale niezbedna jest mu milosc i POCZUCIE BEZPIECZENSTWA
inessita nie wiem jak jest w przypadku Twojego ex. ale niekoniecznie musi byc tak jak myslisz.
ja Ci napisze jak bylo u mnie: rozstalismy sie z ex jak bylam w 5 m-cu. rozstanie bylo burzliwe. rzucil wtedy tekst: kiedy mi oddasz dziecko?
dzis wiem, ze to nie takie hop siup. nawet w szwecji. ale wtdey raz, ze nie wiedzialam. a dwa, ze szalaly u mnie hormony i niechec do ex. wyobrazilam sobie zaraz cala historie: on wziety spawacz z mozliwoscia dobrego zarobku, wynajety wielki dom. a ja? malenkie mieszkanko i zapewne zaraz zycie z pomocy socjalnej. wiec sie wystraszylam. niewiele myslac zaraz mu powiedzialam: nie wpisze Cie jako ojca dziecka. i bedzie ono mialo moje nazwisko. ale sam wiesz, ze jest Twoje. nie bede Ci ograniczac widzen z nim jesli tylko bedziesz tego chcial.
wtdey sadzilam, ze to jest najlepsze wyjscie.
ex strasznie sie o to burzyl.
dosc dlugo trwalam w takim postanowieniu. w miedzyczasie byla wizyta u poloznej z USG, poznalam plec dziecka. napislam ex smsa, ze to chlopczyk. w odpowiedzi dostalam pare suchych pytan: a moj? mnie interesuje tylko to co w papierach.
ogromnie bylo mi przykro...
zero radosci, ze to chlopczyk i ze wszytsko z nim w porzadku. a tak marzyl o synku...
pozniej sie dowiedzialam, ze co prawda do mnie pisal sucho, ale obdzwonil wszytskich w kolo chwialac sie, ze bedzie mial syna.
po pewnym czasie odwiedzila mnie siostra. jest ode mnie sporo starsza i jest tez czynnym psychologiem. duzo z nia rozmawialam. na nic nie naciskala, nie namiawiala, nie wpierala.
ale rzucila mi mnostwo argumentow. pozwolila spojrzec na sparwe szerszym okiem. wzielam pod uwage jej slowa. przemyslalam wszystsko gruntownie. i zmienilam decyzje. postanowilam podac ex jako ojca. ale da synowi swoje nazwisko.
napislam mu o tym smsa. znow jakas sucha reakcja. a na zywo teksty, ze i tak mi nie wierzy.
a potem realcje od jego mamy jak sie bardzo cieszyl jak sie dowiedzial, ze podam go jako ojca...
potem jego wyjazd. zerowy kontakt. moje konsekwentne meile z relacjami z wizyt u poloznej. jego kompletny brak reakcji. zlalam takze zdjecia z USG.
wciaz bezkontaktowo z ex. a ja poszlam do urzedu i podalam go jako ojca. tutaj mozna to zrobic zanim dziecko sie urodzi.
potem ex dostal maila z kontaktem do tego urzedu by mogl potwierdzic jesli chce, ze jest ojcem mojego dziecka. po narodzinach Fifka poszlismy tam jeszcze razem.
reasumujac: gdybym miala brac pod uwage tylko i wylacznie swoje odczucoa w tym temacie to uznalabym, ze ex ma w d.upie swojego syna. ze jesli nie umie pokochac go bez papierka to znaczy, ze nie kocha naprawde. bylam w sciekla. i bylo mi cholernie przykro. w glowie mi sie nie miescilo jak mozna odsunac sie od swojego dziecka tylko dlatego, ze nie ma sie go w papierach.
nie chce tu jakos usprawiedliwiac ex. bo na to co zrobil nie ma usprawiedliwienia. okazal sie bezradnym chlopczykiem z wielkimi problemami w malej glowce. w jedynej sytuacji, w ktorej facet moze sie okazac mezczyzna on okazal sie chlopcem. w piaskownicy zrobila sdie zadyma wiec zwinal zabawki i sobie poszedl... bawic sie z kim innym...
jednak mimo calej jego glupoty, calego okrucienstwa - teraz wiec, ze i w kis takim czasem tli sie jakas mala iskierka czlowieczenstwa. przy kompletnym braku umiejetnosci poradzeia sobie z sytuacja na swoj sposob to przezywal.
ale. to co zrobilam, zrobilam dla mojego synka. tylko i wylacznie dla niego. i exowi o tym wyraznie powiedzialam.
a na koniec dodam, ze nie pisze tego by Cie do czegos sklaniac czy namawiac. bo to Twoje zycie.
ale moze czasem warto poznac sytuacje innych. im wiecej wiemy o czyms tym nasza decyzja jest pelniejsza
