Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
ale przytulanie nie szkodzi fasolce!!!!! chyba ze ciąża jest zagrozona i takie sa wskazania lekarza, ja bralam progesteron na podtrzymanie od poczatku,ale w zadnym wypadku nie musialam rezygnowac z przytulanek. Jak sie tak bedziesz stresowala to nic z tego nie bedzie,wyluzuj-to najbardziej pomagaMam dość niepewności czy jest już owu., a może po, może popełniam błąd, że sie przytulamy i to może zaszkodzić ewentualnej fasolce.
Rudko tylko jak to zrobić?ale przytulanie nie szkodzi fasolce!!!!! chyba ze ciąża jest zagrozona i takie sa wskazania lekarza, ja bralam progesteron na podtrzymanie od poczatku,ale w zadnym wypadku nie musialam rezygnowac z przytulanek. Jak sie tak bedziesz stresowala to nic z tego nie bedzie,wyluzuj-to najbardziej pomaga
myśleć o czyms innym, ja na przykład zapisałam sie do kliniki leczenia bezpłodności i tak sie na tym skoncentrowalam ze tam mi pomogą, że nie myslałam już czy w danym cyklu zaciażę czy nie że w końcu ne musiałam wcale do nich jechać:-):-):-)Rudko tylko jak to zrobić?
Masz jakis sprawdzony sposób?
ale przytulanie nie szkodzi fasolce!!!!! chyba ze ciąża jest zagrozona i takie sa wskazania lekarza, ja bralam progesteron na podtrzymanie od poczatku,ale w zadnym wypadku nie musialam rezygnowac z przytulanek. Jak sie tak bedziesz stresowala to nic z tego nie bedzie,wyluzuj-to najbardziej pomaga
Bernadko lekarz napomykał cos o sobocie ale pewnie dzis sie dopiero okarze czy to faktycznie jutro,bo po tym wycieciu wycinka z krtani robia jej jakieś inchalacje z lekówOLA PM gdzie jesteś ?????
Badaicka kiedy mama wraca do domu ze szpitala ??
Olesia - a Ty jak długo walczysz??
myśleć o czyms innym, ja na przykład zapisałam sie do kliniki leczenia bezpłodności i tak sie na tym skoncentrowalam ze tam mi pomogą, że nie myslałam już czy w danym cyklu zaciażę czy nie że w końcu ne musiałam wcale do nich jechać:-):-):-)
wiem, że cięzko jest myślec o czyms innym niestety....

w tym momencie moge powiedziec, ze walczyLAM (mamy przerwe)
3 lata temu w marcu stracilam ciaze w 6-7 tygodniu (pozamaciczna) musieli mi usunac prawy jajowod, wiec dzialam na jednym silniku. Potem mielismy dosc dluga przerwe, ja nie bylam gotowa psychicznie, moj M sie strasznie o mnie bal. Zaczelismy starac sie ponownie w zaszlym roku i w marcu poronilam w 4 tygodniu (test pozytywny ale nic tam nie znalezli po USG). Wiec moj lekarz postanowil przeprowadzic pare testow, ja chyba OK (brakuje laparoskopii i HSG droznosci jajowodu) ale moj kochany ma problemy z zolnierzykami i bedzie ciezko na zaciazyc.


Ha, ha, ha żeby to takie było proste. Z tym luzowaniem to u mnie jest najgorzej, zawsze się nakręcałam i nie mam na to wpływu!
Zdaję sobie sprawę z tego, że to najgorsze co mogę zrobić, ale cóż...............
Zawsze musiałam mieć wszystko pod kontrolą, a tego nie moge, to już tylko Bóg i Natura kontroluje.