Hej, obiecałam, że do was zaglądnę, jak będę znała płeć dziecka, podczytuję was ostatnio prawie regularnie, jednak brakło mi odwagi, żeby wam popsuć sielską atmosferę opieki nad waszymi cudownymi maluszkami.
Jakieś fatum nade mną wisi. Najpierw poronienie prawie rok temu, teraz od trzech tygodni życie w nerwach, bo na USG połówkowym wyszły wady genetyczne (podejrzenie przepukliny oponowej z tyłu główki). Miałam już robione 3 USG, w tym jedno specjalistyczne, jutro idę do kliniki na następne. Tak się strasznie boję, bo jak dotychczas nikt nam nie mówi co nas czeka, jedynie mówią o operacji zaraz po porodzie, czy są jakieś szanse na unikniecie wad, jesteśmy z mężem przerażeni. Niestety pęcherz z tyłu główki nawet ja widzę na USG, tak bym chciała, żeby to jednak okazało się, że to coś innego - mniej groźnego. Tak strasznie się boję. Myślałam, ze jak dowiem się, ze będę miała córeczkę, to będę skakać z radości, a tu taka sytuacja, niepewność, czego nowego dowiem się jutro.
Za to moniabir, może ją pamiętacie, też jest w ciąży i spodziewa się zdrowego synka.