Drasia, Natalka - wargi sromowe, wcześniej wyglądały jak odparzenie i buzia, zdjęcie dodawałam na fb. pampersy zmieniła, chusteczki też będę, teraz myję gąbeczką z odrobinką jej płynu delikatnego z oliwką hipoalergicznego. nawet mleko kupiłam 1, bo może ta 2 jej nie podeszła.. dziś nie dostała nawet obiadku, samo mleko z kaszką, zobaczymy co z tego będzie..
posmarowałam jej ws fioletem i upaćkałam sobie niemal całą dłoń.. taką mam teraz fioletową

wieśniara..
Nutelcia już śpi, grzecznie po kąpaniu się pobawiła, tarła oczka i buźka ziewała, więc do łóżeczka i po minutce spała

uwielbiam ją taką

tatusia ostro podrywała, a ten co po chwila "kocham cię moja dziewczyno/księżniczko", nie powiem zazdrosna jestem, nie wiem o kogo, ale jestem

takie to słodkie jak podchodzi pod niego i ciągnie za nogawkę wołając po swojemu

a właśnie - wydaje mi się, że zaczyna mówić - am am i mlaska jak głodna, albo widzi jedzenie i mama jak jej coś nie pasuje w złościach krzyczy. jak zapytamy gdzie tata to go szuka wzrokiem aż trafi, z Bartusiem, kotem i psem to samo. inteligentna bestia

potrafi przybijać piątkę i dziś podłapała 'daj cześć" - duma mnie rozpiera!
anik - tak, wiem - cytrusy

z Bartkiem leciałam jak w zegarku, wszystko wg schematu, dokładnie, nawet ważyłam każdy produkt - wariactwo i co? owoców nie je, jak był mały jadł tylko gotowane, bo "mniej uczulają, nie obciążają układu pokarmowego itp", warzywa - beee i w ogóle porażka rodzicielska. podpatrzyłam gro dzieci znajomych - jak coś zdrowe to dawali nie patrząc na schematy i dzieci wcinają wszystko jak popadnie, Hania nigdy nie miała żadnego uczulenia, może na początku bolał ją brzuszek przy pierwszych dawkach glutenu, a tak to nic.
kiedy widzę, że je jabłko, banana, czy tą nieszczęsną mandarynkę to mimo kilku miesięcy cieszę się z każdego razu jak diabli, bo przy Bartku cierpię do dziś.
chciałam dobrze, a wyszło jak zawsze...