popieram, stypy sa do kitu,
człowiek ma jakieś refleksje, emocje, zadumę po pogrzebie, a potem wszyscy mają siedzieć nad rosołem i co? usmiechać się? ja też miałam taką sytuację, trochę szopkę zrobilam, bo nie chciałam iść na stypę, tylko zaszyłam się w pokoju, jak mnie później pielgrzymki...