Dokładnie, te wymowne spojrzenia przechodniów też otuchy nie dodają. :crazy:
Albo uśmieszki pod nosem, jak cała spocona dźwigam dziecko, brzuchem pchając wózek. :no:
Staram się jej nie nosić, tym bardziej, że mój kręgosłup nie wytrzymuje dłużej niż kilka minut z takim obciążeniem. Nie pomagają...