reklama

Kolejne dziecko - mąż nie chce

@patpat95 Przykro mi, że Was to spotkało. Jeśli dobrze rozumiem, to jest świeżo po śmierci dziecka? Nawet nie jesteś jeszcze po połogu? Myślę, że powinnaś dać sobie czas, żeby poukładać myśli i emocje, żeby nauczyć się towarzyszyć swojemu synowi w chęci posiadania brata, być blisko z mężem i z nim rozważać, jakie będą Wasze decyzje.

Wszystko się zgadza, jestem jeszcze w połogu i moje hormony robia mi sieczke z mózgu. Błąkam się na forum w poszukiwaniu jakiegoś rozwiązania/poparcia moich pomysłów. Rozsądne decyzje będę podejmować za 2/3 miesiące. Wtedy wiele może się zmienić. Na razie mam mnóstwo myśli w głowie. Maz bardzo mnie wspiera.
 
reklama
Wszystko się zgadza, jestem jeszcze w połogu i moje hormony robia mi sieczke z mózgu. Błąkam się na forum w poszukiwaniu jakiegoś rozwiązania/poparcia moich pomysłów. Rozsądne decyzje będę podejmować za 2/3 miesiące. Wtedy wiele może się zmienić. Na razie mam mnóstwo myśli w głowie. Maz bardzo mnie wspiera.
Ja powiem tak - moja córka zmarła w 2 dobie po porodzie. Miałam sieczkę w mózgu. Chciałam kolejnego dziecka od razu, natychmiast. Zaraz. Gdyby nie połóg, to bym natychmiast zachodziła w ciążę. Potem trochę mnie ostudziło, ale nie przyjmowałam do wiadomości rad o tym, że warto poczekać. Nawet moja terapeutka nie była w stanie mnie przekonać. Finalnie w ciązy byłam pół roku po porodzie i z perspektywy czasu (a to już prawie 4 lata) uważam, że było to grubo za wcześnie. Trzeba najpierw przepracować stratę, bo inaczej żałoba odpala się w najgorszych momentach. Lęk, strach, płacz. Idź do psychologa, przegadaj to i daj sobie czas.
 
Ja powiem tak - moja córka zmarła w 2 dobie po porodzie. Miałam sieczkę w mózgu. Chciałam kolejnego dziecka od razu, natychmiast. Zaraz. Gdyby nie połóg, to bym natychmiast zachodziła w ciążę. Potem trochę mnie ostudziło, ale nie przyjmowałam do wiadomości rad o tym, że warto poczekać. Nawet moja terapeutka nie była w stanie mnie przekonać. Finalnie w ciązy byłam pół roku po porodzie i z perspektywy czasu (a to już prawie 4 lata) uważam, że było to grubo za wcześnie. Trzeba najpierw przepracować stratę, bo inaczej żałoba odpala się w najgorszych momentach. Lęk, strach, płacz. Idź do psychologa, przegadaj to i daj sobie czas.
To było twoje pierwsze dziecko?
Ja mam już 4 letniego syna, wiem ze byłoby ze mną jeszcze gorzej gdybym straciła pierwsza ciaze. Teraz mam dla kogo zyc, muszę funkcjonować.
Lek czy strach będę miała w sobie przez całą ciaze, o ile w niej będę.
 
To było twoje pierwsze dziecko?
Ja mam już 4 letniego syna, wiem ze byłoby ze mną jeszcze gorzej gdybym straciła pierwsza ciaze. Teraz mam dla kogo zyc, muszę funkcjonować.
Lek czy strach będę miała w sobie przez całą ciaze, o ile w niej będę.
Pierwsze.
I lęk w kolejnej ciąży był, ale gorzej przeżywałam po ciąży, tak szczerze mówiąc. Bo wtedy mnie najbardziej uderzał żal po stracie. Zresztą dalej uderza w okolicy rocznicy porodu. Tak że ja ten stan chęci bardzo rozumiem, ale tu tylko terapia
 
Zgadzam się z wami wszystkimi, ja o chorobie synka wiedziałam od 27 tc. Wiedziałam, ze coś jest nie tak. Robiłam badania WES, wynik przyszedł w 36 tc( także ja się nie dziwię ze te aborcje/terminacje w 9 miesiącu ciąży są i będą bo po prostu pary nie maja wyników i pewnosci jaka choroba dotknela dziecko. To wszystko trwa za dlugo) Nas ogarnela wielka rozpacz... szok... panika...nasz świat się zawalił. Mój synek miał zyc, "zyc" w cierpieniach 😭
A ja nie mogłam nic zrobić, los chciał inaczej. Odebrał nam go w trakcie porodu. Mój syn nie musi teraz się męczyć ☹️
Nasze życie też by się diametralnie zmieniło. Podziwiam i współczuję ludziom którzy nie mieli wyboru i muszą patrzeć na cierpienie swoich dzieci 😢
Tak bardzo mi przykro, bardzo mocno Cie przytulam...
U Was chyba (jak dla mnie) byłaby najlepsza opcja in vitro i badanie zarodkow.
Oszczedzi bolu, strachu, niepewności. Kosztuje to prawda ale moze udajcie sie do kliniki niepłodności i spytajcie o kwalifikacje?
Ja jestem po dwóch procedurach. Byłam 4 razy w ciazy, mam dwoje dzieci z in vitro właśnie.

Jesteś niesamowicie twardą, dzielną kobietą. Ja bym sie poskładała jak domek z kart. Stracilam 2 ciążę. Wczesne ciążę. Bardzo wczesne w porównaniu do Twojej.
Na pewno lepiej dla Was i Waszego Aniołka, ze taki byl finał. Napisałaś, ze zmarł przy porodzie - przepraszam, ze tak bezpośrednio ale czy rodziłaś naturalnie? Czy takie ciążę sa rozwiązywane przez cc?
 
Tak bardzo mi przykro, bardzo mocno Cie przytulam...
U Was chyba (jak dla mnie) byłaby najlepsza opcja in vitro i badanie zarodkow.
Oszczedzi bolu, strachu, niepewności. Kosztuje to prawda ale moze udajcie sie do kliniki niepłodności i spytajcie o kwalifikacje?
Ja jestem po dwóch procedurach. Byłam 4 razy w ciazy, mam dwoje dzieci z in vitro właśnie.

Jesteś niesamowicie twardą, dzielną kobietą. Ja bym sie poskładała jak domek z kart. Stracilam 2 ciążę. Wczesne ciążę. Bardzo wczesne w porównaniu do Twojej.
Na pewno lepiej dla Was i Waszego Aniołka, ze taki byl finał. Napisałaś, ze zmarł przy porodzie - przepraszam, ze tak bezpośrednio ale czy rodziłaś naturalnie? Czy takie ciążę sa rozwiązywane cc?

Mój pierwszy syn urodzil sie SN(4kg) więc nie było podstaw aby drugi syn urodzil sie przez CC. Byl mniejszy (2.5kg) z wada serca +wada genetyczna ale nadal ciaza byla fizjologiczna i nikt nie zadecydował o cc. Poza tym ja też sie nie upierała. Chciałam rodzić SN.
Wiele ciaz (hipotroficy) jest rozwiązywanych w 37tc przez CC ale moj syn był donoszony.

Jeśli chodzi o kolejna ciaze to zdecydowaliśmy ze podejdziemy do in vitro. Jesteśmy umówieni w invicta warszawa. Wątpię ze nas zakwalifikują do refundowanego in vitro bo nie mamy podstaw jeśli chodzi o niepłodność. Mam amh ok. 4 i dwie ciaze za sobą.

Płaciliście za in vitro? Ile Was to wyniosło?
 
Mój pierwszy syn urodzil sie SN(4kg) więc nie było podstaw aby drugi syn urodzil sie przez CC. Byl mniejszy (2.5kg) z wada serca +wada genetyczna ale nadal ciaza byla fizjologiczna i nikt nie zadecydował o cc. Poza tym ja też sie nie upierała. Chciałam rodzić SN.
Wiele ciaz (hipotroficy) jest rozwiązywanych w 37tc przez CC ale moj syn był donoszony.

Jeśli chodzi o kolejna ciaze to zdecydowaliśmy ze podejdziemy do in vitro. Jesteśmy umówieni w invicta warszawa. Wątpię ze nas zakwalifikują do refundowanego in vitro bo nie mamy podstaw jeśli chodzi o niepłodność. Mam amh ok. 4 i dwie ciaze za sobą.

Płaciliście za in vitro? Ile Was to wyniosło?
My płaciliśmy za pierwszą procedurę. Jakos zaczęliśmy sie leczyc od 2020 roku. 8 inseminacji i później procedura in vitro. Nie badalismy zarodkow, byly 2 zarodki. Pierwszy klapa, z drugiego mamy córkę.
Ile dokładnie wyszlo in vitro nie wiem, kiedyś podsumowałam tak mniej wiecej od 2020 od samego startu inseminacje, wizyty, badania itp - wyszlo okolo 80 tys.
Teraz ceny inne juz sa. W in vitro refundowanym jest wiadomo duzo taniej ale tez nie wszystko. Płacisz za wizyty przed kwalifikacja, niektore badania i leki.
In vitro to wcale nie taka długa droga jak mozna pomyśleć. Kilka wizyt, stymulacja, monitoring a później punkcja. U Was badanie zarodkow pewnie pochłonie jakas sumę. Pewnie niemało. Nie wiem bo nie badałam.
Ale wiem, ze gra jest warta wszystkiego.
Mega mocno trzymam za Was kciuki.
 
Mój pierwszy syn urodzil sie SN(4kg) więc nie było podstaw aby drugi syn urodzil sie przez CC. Byl mniejszy (2.5kg) z wada serca +wada genetyczna ale nadal ciaza byla fizjologiczna i nikt nie zadecydował o cc. Poza tym ja też sie nie upierała. Chciałam rodzić SN.
Wiele ciaz (hipotroficy) jest rozwiązywanych w 37tc przez CC ale moj syn był donoszony.

Jeśli chodzi o kolejna ciaze to zdecydowaliśmy ze podejdziemy do in vitro. Jesteśmy umówieni w invicta warszawa. Wątpię ze nas zakwalifikują do refundowanego in vitro bo nie mamy podstaw jeśli chodzi o niepłodność. Mam amh ok. 4 i dwie ciaze za sobą.

Płaciliście za in vitro? Ile Was to wyniosło?
A może zorientuj się w in vitro w Czechach? Dużo o nim słyszałam, że jest mniej wymagające dla organizmu i odrobinę tańsze...
 
reklama
Mój pierwszy syn urodzil sie SN(4kg) więc nie było podstaw aby drugi syn urodzil sie przez CC. Byl mniejszy (2.5kg) z wada serca +wada genetyczna ale nadal ciaza byla fizjologiczna i nikt nie zadecydował o cc. Poza tym ja też sie nie upierała. Chciałam rodzić SN.
Wiele ciaz (hipotroficy) jest rozwiązywanych w 37tc przez CC ale moj syn był donoszony.

Jeśli chodzi o kolejna ciaze to zdecydowaliśmy ze podejdziemy do in vitro. Jesteśmy umówieni w invicta warszawa. Wątpię ze nas zakwalifikują do refundowanego in vitro bo nie mamy podstaw jeśli chodzi o niepłodność. Mam amh ok. 4 i dwie ciaze za sobą.

Płaciliście za in vitro? Ile Was to wyniosło?
Wydaje mi się, że właśnie wasza historia, gdzie w grę wchodzi wada genetyczna kwalifikuje was do refundacji! Skontaktuj się z fundacją nasz bocian, ale wydaje mi się, że na forum była tu dziewczyna, która podchodziła do refundacji ze względu na wadę genetyczna.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry