lady in black
Moderator
a mnie wkurza Twoje podejście. Ja nie mogłam sobie pozwolić na luksus "siedzenia" z dzieckiem i na patologię ciąży 3 dni przed porodem jechałam z laptopem, a miesiąc po porodzie z dzieckiem w chuście, siedząc na piłce klepałam dokumenty do pracy. Na dziecko też mogłam sobie pozwolić dopiero bliżej 40tki niż 30tki. Mąż cudowny i zaangażowany, ale ma pracę taką, która wymaga okresowo dużego większego zaangażowania niż etat i delegacji. I uwaga! Też nie mam nikogo do pomocy, więc muszę zarobić na nianię, która kilkanaście godzin w tygodniu mnie odciąża, właśnie po to, żebym mogła na nią zarobić. Trę nosem po podłodze, żeby ogarnąć życie zawodowe i domowe. Oraz uwaga nr 2! Mieszkam na wsi, 20 km od miasta.Wiesz wkurza mnie takie coś ja cały czas z dziećmi siedzę nie miałam możliwości iść gdzieś do pracy
Czasem marzy mi się bezrobocie i "zwykłe" siedzenie z dzieckiem w domu
Naprawdę rozumiem pewne zależności (np. szklany sufit, tunelowe myślenie wskutek wychowania w biedzie i jej dziedziczenie), ale w dzisiejszych czasach dostęp do wiedzy, rozwijania kompetencji wszelakich jest tak łatwy, że naprawdę da się wyjść z pewnych schematów. Może powinnaś zacząć od terapii, żeby zrozumieć co się z Tobą dzieje (wyuczona bezradność, dzieci pomimo braku warunków finansowych, może brak umiejętności społecznych). Wybacz, ale nie mieszkasz w głębi Puszczy Kampinoskiej ani w głębokich Bieszczadach. Masz możliwości, ale ich nie widzisz i boisz się wyjść ze strefy komfortu. Tak Ci wygodnie- ok- to tak siedź, ale wyciągaj ręki po cudze pieniądze. Zastanów się jakie życie pokazujesz swoim dzieciom. Dzieci uczą się przez obserwację. Pokaż im, że się da. To Twój obowiązek jako matki.