Ja akurat mam szczęście i naprawdę dobrze się czuję. Nadal spaceruję, a nawet czasem podjadę kawałek na rowerze. Sprzątam, robię zakupy, ogarniam bez problemu. Ale jednak ta końcówka jest trochę męcząca, ciągle coś tam pobolewa, a to dzieci się rozpychaja w brzuchu, a to kręgosłup, a to stópki...