reklama

Ciąża bliźniacza

reklama
Moje mają dwa lata. Potrafią się same zająć zabawą i dopóki się o coś nie pokloca to jest ok. Kanapki nadal nie da się zjeść spokojnie bo chcą ją zjeść razem z mamą, nawet jak są świeżo po jedzeniu ☺. Heda duże te twoje brzdące
Kamiladon moje nawet cytryną nie pogardzą. Jedzą wszystko co nie ucieka. Ostatnio dorwaly się do winogran i tuż po śniadaniu zjadły kilogram.
 
Moje mają dwa lata. Potrafią się same zająć zabawą i dopóki się o coś nie pokloca to jest ok. Kanapki nadal nie da się zjeść spokojnie bo chcą ją zjeść razem z mamą, nawet jak są świeżo po jedzeniu [emoji5]. Heda duże te twoje brzdące
Kamiladon moje nawet cytryną nie pogardzą. Jedzą wszystko co nie ucieka. Ostatnio dorwaly się do winogran i tuż po śniadaniu zjadły kilogram.
Moj.tesciu ma winogrona za domem i zawsze robił z nich wino. W tym roku nie będzie wina bo raz dał im.winogron z krzaka więc sukcesywnie wyjedli wszystkie :)
 
Moj.tesciu ma winogrona za domem i zawsze robił z nich wino. W tym roku nie będzie wina bo raz dał im.winogron z krzaka więc sukcesywnie wyjedli wszystkie :)

Podajmy sobie ręce moje maluchy (teraz już dumne 3 latki) dosłownie obzarly cały wielki krzew winogron. Nie zostało nawet malutkie winogronko. Wyjątkowo zarloczne szpaki mi się trafiły, bo na ogrodzie nie przetrwają żadne maliny, truskawki, wiśnie, porzeczki - nawet gorzkie aronie zjadły! Szkoda, że to nie idzie w parze z jedzeniem warzyw hehe. Ale generalnie to nie mogę narzekać. Ładnie jedzą.

Poszły do nowego przedszkola (zmieniliśmy z uwagi na logistyke, poprzednie było mocno oddalone od szkoły starszego) i powiem Wam, że bliźnięta mają moc, jest im raźniej, wspierają się, pomagają nawzajem. Pierwszego dnia wychowawczyni mi mowi: "wie Pani co, z koleżanką to nie mogłyśmy się napatrzec, podczas lezakowania Iwo glaskal siostrę po policzku aż nie zasnela"! To nic, że w domu się tłuką, gryzą, kłócą i wiecznie ganiaja, w trudnych chwilach są dla siebie oparciem
 
Dla mnie najtrudniejszy jest brak snu. Jak tylko zacznę się wyspypiać w nocy to będzie pięknie.

I może to nie najgorsze, ale trudne dla mnie- ciężko mi się wychodzi na spacery i odpuszczam. A potem siedzę całymi dniami w domu :( Mieszkam na 3 piętrze.
 
Dla mnie najtrudniejszy jest brak snu. Jak tylko zacznę się wyspypiać w nocy to będzie pięknie.

I może to nie najgorsze, ale trudne dla mnie- ciężko mi się wychodzi na spacery i odpuszczam. A potem siedzę całymi dniami w domu :( Mieszkam na 3 piętrze.

Tak często się budzą? Karmisz je jednocześnie?
No z trzeciego piętra znosić dwójkę - i to pewnie na zmianę, nielada wyczyn. Moja koleżanka znosiła bliźniaki pojedynczo w gondolach. I tak samo spowrotem - najpierw jeden, potem drugi. Bo rozumiem, że o tą logistykę chodzi? Czy są cyrki na spacerach?
 
reklama
Tak często się budzą? Karmisz je jednocześnie?
No z trzeciego piętra znosić dwójkę - i to pewnie na zmianę, nielada wyczyn. Moja koleżanka znosiła bliźniaki pojedynczo w gondolach. I tak samo spowrotem - najpierw jeden, potem drugi. Bo rozumiem, że o tą logistykę chodzi? Czy są cyrki na spacerach?
Chyba bym sie bala zostawiac jedno na gorze i leciec z drugim na dol, pozniej tamto na dole samo ma byc tuz przy wejsciu do klatki? Wiem, kazdy radzi sobie jak moze, ale dla mnie to niewyobrażalne. Ja bede do windy na szczęście pakowac, a pozniej "tylko" lub "aż" z parteru znosic. Zazdroszczę w takich sytuacjach jak mieszkacie w domkach i nie musicie myslec o takich sprawach ;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry