Hej,
Chciałam tylko pocieszyć te, które jeszcze się męczą z kolkami, że to faktycznie kiedyś w końcu mija. U nas jak w kalendarzu po 3 miesiącu po prostu ustały z dnia na dzień. I zycie stało się lepsze
Mała też jakby trochę spokojniejsza, troszę uregulowana i bardziej przewidywalna. Zaczęła sobie gaworzyć, dużo się uśmiecha do wszystkich. Nadal wymaga oczywiście dużo uwagi, ale jestjakby spokojniej. Ponieważ urodziła się wcześniej niż termin, to za chwilę kończy już 4 miesiące, strasznie szybko to zleciało.
Przeziębiła mi się ostatnio, na szczęście nie jakoś mocno. Jak jeszcze nie macie urządzenia do odsysania kataru odkurzaczem, to koniecznie sobie kupcie na wszelki wypadek, na pewno się przyda prędzej czy później.
Chciałam tylko pocieszyć te, które jeszcze się męczą z kolkami, że to faktycznie kiedyś w końcu mija. U nas jak w kalendarzu po 3 miesiącu po prostu ustały z dnia na dzień. I zycie stało się lepsze
Mała też jakby trochę spokojniejsza, troszę uregulowana i bardziej przewidywalna. Zaczęła sobie gaworzyć, dużo się uśmiecha do wszystkich. Nadal wymaga oczywiście dużo uwagi, ale jestjakby spokojniej. Ponieważ urodziła się wcześniej niż termin, to za chwilę kończy już 4 miesiące, strasznie szybko to zleciało.
Przeziębiła mi się ostatnio, na szczęście nie jakoś mocno. Jak jeszcze nie macie urządzenia do odsysania kataru odkurzaczem, to koniecznie sobie kupcie na wszelki wypadek, na pewno się przyda prędzej czy później.
a co do zasypiania to staran sje dbać o to żeby kąpać Natalke o 18. Zauważyłam ze nawet pół godziny później to już jest płacz przy zasypianiu. Potem dostaje cyca, trochę pofika w chicco i kiedy zaczyna marudzic zaczynam jeździć do przodu i do tyłu i czasem 10 minut i śpi. Wiec codziennje od jakis dwóch koło 20 śpi a kiedyś to nawet zasypiala o 1 w nicy.... Tylko ze w tym cholernym chicco jest podłoże krzywe. I tak kupiliśmy do tego normalny materac jak do łóżeczka i pomimo tego czuje ze mała ma dół pod pleckami. Boję się ze to zle wpłynie na jej kręgosłup. Ale nje nam pojęcia jak ja uśpić w łóżeczku. Bo oczywiście wszelkie próby przenoszenia kończą się przebudzeniem.