Pozwolilam synkowi na wszystko. Gryzl lyzeczke a potem na dywan wyrzucil, wkladal paluszki do kaszki, ja go palcem karmilam, smialam sie a on usmiechal. Pobrudzil cale body ale to nic. Nachylal sobie miseczke i tak pil. Zadowolony i szczesliwy prawie pusta miseczka :).