witam wszystkie dziewczyny, dopiero dołączyłam do was. Patrzę ze nie ma takiego tematu tutaj na forum, chyba ze coś przeoczyłam...
mam pytanie, jak radzicie sobie z huśtawka nastrojów? Mój mąż mowi ze chyba wyląduje w psychiatryku... bo kiedy marudze czy płacze to jest pół biedy, ale jak wpadam...