Ja również trzymam kciuki! Musimy dać radę, nie ma innej opcji. Też czasem płaczę, ale pocieszam się myślą, że kiedyś to się skończy. U mnie dzisiaj nie było źle w nocy, tylko dwa prysznice, ale bardziej z powodu bólów przepowiadających. Trzymaj się i nie poddawaj, już niedługo