Też bunt nastąpił. Do tego trzecia noc, gdzie wyje nie wiadomo czemu, że nie idzie uspokoić, swoje musi popłakać. Ze mną w dzień jeszcze w miarę, ale jak narzeczony wróci, to go ciąga wszędzie. U kogoś jak jesteśmy to samo. Wiem, że zawsze może być gorzej, ale jak się jest samemu z dzieckiem 3/4...