Tak z czystej ciekawości, dlaczego nie powiesz do teściowej mamo? Np za 15 lat dzieci będą mówić do niej babciu, a Ty cały czas na pani?
Tak na marginesie, ja tez nie mogłabym mówić do teściowej mamo. Żadna to moja matka. Zreszta nie chciałabym jej obrazić. Mnie się akurat słowo mama złe kojarzy. Mówię na ty i już.
Co do problemu autorki to ja ja rozumiem. W końcu jak się ma wnuki to jeśli się chce utrzymywać z nimi jako takie stosunki to wypadałoby zadbać o kontakt z nimi. A nie cały czas czekac aż ktoś inny wyjdzie z propozycja odwiedzin.
Moi teściowie mieli powiedziane, zeby do szpitala nie przyjeżdżać i przez pierwsze kilka tygodni raczej się u nas nie pokazywać. Ale tu bardziej chodziło o maluszka, o nas, o jego siostrę. Wszyscy się przyzwyczajalismy do nowej sytuacji i chcieliśmy sobie dać czas. No ale to my, taka podjęliśmy decyzje a nie inna.
Ale z czasem to jak najbardziej oczekuje od teściów takiego samego zainteresowania wnukami jak od siebie.
W moim rozumieniu, jeśli się ktoś interesuje swoim dzieckiem (moim mężem) to jednocześnie interesuje się jego dziećmi. Proste i naturalne.
Na szczęście mam teściów subtelnych, takich co się narzucać nie będą (rzadko proponują odwiedziny) ale wiem z czego takie podejście wynika. My możemy o każdej porze dnia i nocy powiedzieć czego potrzebujemy i się da zrobić.
Ale gdyby mi jedno czy drugie na propozycje odwiedzin powiedziało w ordynarny sposób ze „ja nigdzie nie jadę”. To tez bym się zawinęła i sobie głowy nie zawracala.
Nalezy pamiętać, ze rodzine nie tworzą wieży krwi ale czas spędzony z członkami tej rodziny. Tak wiec im mniej czasu włożymy w relacje, tym gorsza ona będzie. Ale to już każdego indywidualna sprawa ile chce w coś zachodu włożyć

zbierze się to, co się posieje.