• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

.

to po co się do tego zmuszasz skoro czujesz się z tym niekomfortowo?
Bo któregoś razu już po ślubie powiedziałam do niej na pani to zrobiło jej się strasznie przykro i żaliła się mojemu mężowi, że ja chyba jej nie lubię, bo nie mówię do niej mamo tylko na pani, a po imieniu nie będę mówić, bo nie jest moją koleżanką tylko matką mojego męża
 
reklama
Bo któregoś razu już po ślubie powiedziałam do niej na pani to zrobiło jej się strasznie przykro i żaliła się mojemu mężowi, że ja chyba jej nie lubię, bo nie mówię do niej mamo tylko na pani, a po imieniu nie będę mówić, bo nie jest moją koleżanką tylko matką mojego męża

rozumiem, ale naginanie swoich granic nie jest dobrym rozwiązaniem - nigdy, nawet po to by teściowej nie było przykro.
 
A ja rozumie dziewczynę że ma takie myślenie. Też byłoby mi przykro gdyby teściowie nie interesowali się wnukiem czy wnuczką. To najbliższąarodzina i nie jest narzucaniem się zadzwonić i spytać jak mała, jak sobie radzą itd. Nie wiem może dlatego że nigdy ze strony rodziców czy teściów nie było przykrych uwag i złotych rad u nas tylko właśnie zwykle zainteresowanie, dla mnie to zwyczajna troska. Myślę że poprostu dziewczynie przykro że tak bliskie osoby nie cieszą się z różnych poważniejszych zmian w życiu swoich dzieci. Nikt nie musi skakać na około kogoś, ale pogratulowanie np kupna mieszkania, doradzenie od siebie czegos, czy spytanie jak zmienia się dzieciątko jest czymś naturalnym.
A nazywanie teściów przez Pan Pani jest już rzeczą osobistą, ja mówię tata mama bo nie czuje się z tym źle a oni wręcz się czują zaszczyceni, to że prawdziwą mamę mam jedną wiem i w sercu jest dla niej wyjątkowe miejsce tak samo z tatą, ale teściowie też już pozostaną częścią naszego życia, naszych dzieci.
Nikogo do miłości się nie da zmusić, czasem dziadkowie nie odnajdują się w tej roli, wnuki to już nie własne dzieci, ale wszystko mozna naprostować zwyczajną rozmową, wymianą odczuć, życzliwością.
Mam wrażenie że często jesteśmy tak zapatrzeni we własne wygody, sukcesy i plany że zapominamy się cieszyć z tych które mają inni, którym się coś udaje, którzy znaleźli swoje małe szczęście np zostając rodzicami, a taka odwzajemniona radość, pochwała czy gratulacje potrafią dać człowiekowi poczucie własnej wartości.
 
@Natuś_ka Ale są różni ludzie. Może teściowie nie są przyzwyczajeni do takich zachowań i wolą się nie narzucać? Bo z postów autorki rozumiem, że teściowie są w porządku, ale nie wychodzą z inicjatywą. Może tego nie potrafią i uważają, że wszystko jest ok. Jak zależy jej na kontaktach, to niestety pozostaje samemu o te kontakty dbać.
 
Tak z czystej ciekawości, dlaczego nie powiesz do teściowej mamo? Np za 15 lat dzieci będą mówić do niej babciu, a Ty cały czas na pani?

Tak na marginesie, ja tez nie mogłabym mówić do teściowej mamo. Żadna to moja matka. Zreszta nie chciałabym jej obrazić. Mnie się akurat słowo mama złe kojarzy. Mówię na ty i już.

Co do problemu autorki to ja ja rozumiem. W końcu jak się ma wnuki to jeśli się chce utrzymywać z nimi jako takie stosunki to wypadałoby zadbać o kontakt z nimi. A nie cały czas czekac aż ktoś inny wyjdzie z propozycja odwiedzin.
Moi teściowie mieli powiedziane, zeby do szpitala nie przyjeżdżać i przez pierwsze kilka tygodni raczej się u nas nie pokazywać. Ale tu bardziej chodziło o maluszka, o nas, o jego siostrę. Wszyscy się przyzwyczajalismy do nowej sytuacji i chcieliśmy sobie dać czas. No ale to my, taka podjęliśmy decyzje a nie inna.
Ale z czasem to jak najbardziej oczekuje od teściów takiego samego zainteresowania wnukami jak od siebie.
W moim rozumieniu, jeśli się ktoś interesuje swoim dzieckiem (moim mężem) to jednocześnie interesuje się jego dziećmi. Proste i naturalne.
Na szczęście mam teściów subtelnych, takich co się narzucać nie będą (rzadko proponują odwiedziny) ale wiem z czego takie podejście wynika. My możemy o każdej porze dnia i nocy powiedzieć czego potrzebujemy i się da zrobić.
Ale gdyby mi jedno czy drugie na propozycje odwiedzin powiedziało w ordynarny sposób ze „ja nigdzie nie jadę”. To tez bym się zawinęła i sobie głowy nie zawracala.
Nalezy pamiętać, ze rodzine nie tworzą wieży krwi ale czas spędzony z członkami tej rodziny. Tak wiec im mniej czasu włożymy w relacje, tym gorsza ona będzie. Ale to już każdego indywidualna sprawa ile chce w coś zachodu włożyć :) zbierze się to, co się posieje.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry