Natalia198777
Fanka BB :)
Cześć dziewczyny podzielcie się waszymi historiami. Ja mam taką rodzinę ja i syn z poprzedniego małżeństwa i partner i nasz wspólny syn. Miedzy moim synem a partnerem jest ciężko. Jak wasi partnerzy traktują wasze dzieci?
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Ja mam syna z poprzedniego związku i z narzeczonym mamy wspólną córkę.Cześć dziewczyny podzielcie się waszymi historiami. Ja mam taką rodzinę ja i syn z poprzedniego małżeństwa i partner i nasz wspólny syn. Miedzy moim synem a partnerem jest ciężko. Jak wasi partnerzy traktują wasze dzieci?
Jesteśmy ze sobą 5 lat syn ma 10lat a nasz wspólny 8 MC. Syn nie ma kontaktu z ojcem źle go wspomina. Do partnera, mówi tato.Próbowałam pomocy u niejednego psychologa. Partner próbował wychowywac syna na swój uważam zły sposób wieczne kary za byle co, nagrody za wygórowane sprawy a od siebię nic. Próbowałam tłumaczylam. Na psychologow też trafialismy kiepskich. Aktualnie nie odzywa się do mojego syna, nie odpowiada nawet na cześć i używa wobec niego wulgaryzmów. Doszlo do tego że syn przejawia swoją złość w szkole i również klnie . Uważam że to jego wina ale nic nie dociera. Teraz pomaga mi psycholog w szkole mieliśmy do niej iść w poniedziałek traktowałam ją jak ostatnia deskę ratunku a tu znowu szkoły zamykają. Historia długa i dużo by pisać
Próbowaliśmy terapii rodzinnej ale za miast ich zbliżyć do siebie to psycholog pozwalał by on najeżdżał na mnie przy dziecku. Ja daje z siebię wszystko szukam pomocy czytam rozmawiam tłumaczę nic nie dociera. Kończę macierzyński w czerwcu jak ustabilizuje sprawę z pracą i nic się nie zmieni odejdę od niego bo nie pozwolę by tak niszczy mi dziecko. Zazdroszczę Ci tych relacji, że tak ci się udalo. Dla mnie los nie jest łaskawy. Facet który tyle obiecywał mi i dziecku okazał się zwykłym dupkiem.Myślę że tu bardziej twój mąż powinien wziąć się za siebie, jest dorosłym człowiekiem i karanie dziecka swoją obojetnoscia (czy w jakiś inny zły sposób) jest bardzo dziecinne z jego strony i również on powinien udać się na jakąś terapię, najlepiej wspólną.
Nie pojmuje jak rodzic może nie odzywać się do dziecka, i to jeszcze za karę... Póki do twojego męża nie dotrze, a z tego co piszesz to już długo to nie dociera, że jego postępowanie jest złe to kiepsko to wygląda.
Ogólnie z tego co piszesz to dość ciężka sytuacja, tu wy wszyscy musicie chcieć pracować nad poprawa relacji. Niestety ale takie złe traktowanie teraz, wyjdzie w przyszłości, syn jako dziecko nie do końca potrafi ogarniać swoje emocje stąd agresja a uczucia, przeżycia, kłótnie z ojczymem będą rzutować na jego dalsze życie..
Próbowaliśmy terapii rodzinnej ale za miast ich zbliżyć do siebie to psycholog pozwalał by on najeżdżał na mnie przy dziecku. Ja daje z siebię wszystko szukam pomocy czytam rozmawiam tłumaczę nic nie dociera. Kończę macierzyński w czerwcu jak ustabilizuje sprawę z pracą i nic się nie zmieni odejdę od niego bo nie pozwolę by tak niszczy mi dziecko. Zazdroszczę Ci tych relacji, że tak ci się udalo. Dla mnie los nie jest łaskawy. Facet który tyle obiecywał mi i dziecku okazał się zwykłym dupkiem.
Ma okropny charakter ... Bardzo przykre jest to.,że przy odejściu nawet by mnie nie zatrzymywał bo uraził by swą męską dumę. Powalczę tyle ile siły mi starczy.... Ale będę wiedziała, że zrobiłam wszystko co mogłam. DziękiJesteś mądra kobieta, szukasz wyjścia z tej sytuacji, szukasz pomocy ale jeśli facet nie chce się zmienić to niestety choćbyś nie wiem co robiła to on się nie zmieni. On musi chcieć znaleźć wspólny język z twoim synem. Może masz jeszcze szanse znaleźć innego psychologa, terapeutę? Skoro już teraz twierdzisz że jeśli się nie zmieni to odejdziesz to może warto wylać mu na głowę taki kubeł zimnej wody i powiedzieć że albo jeszcze raz próbujecie podejść do terapii albo koniec..?
Przykro mi ze masz tak ciężka sytuację, no niestety życie nie zawsze bywa kolorowe ale masz 2 dzieci, i dla ich dobra warto walczyć ale jeśli jest źle i tylko Ty się starasz to lepiej odejść...
No właśnie u mnie też na samym początku niby było ok ale zaczął wymagać od dziecka rzeczy niemożliwych mnie dorosłej osobie ciężko było sprostać jego wymaganiom a co dopiero dziecku. Mam żal do siebie że pozwoliłam mu ingerować w wychowanie bo wiem że skrzywdził mi dziecko . Nie wiem co robić bo jestem w patowej sytuacji po pierwsze maluch ma 8 miesięcy po drugie muszę po macierzyńskim znaleść pracę a jeszcze musiałabym znałesc mieszkanie utrzymać je dziecko do żłobka praca max do 16 wszystko na mojej głowie. Boję jak dam sobie radę ale najważniejsze jest dobro dzieci. Zal tylko tego najmłodszego gdybym wiedziała nie tworzyła bym rodziny z, tym człowiekiem.Powiem Ci ze ja przechodzę właśnie to samo co Ty i już jestem na skraju załamania. U mnie nie ma kar ale samo to nie odzywanie się albo mówienie dziecku że nie jedz tyle albo jesteś gruby to już samo to mnie ponosi. Też rozmowy, proszenie nic nie daje. A też mamy wspólne dziecko i powiem Ci ze tez mało się nim zajmuje. Ważniejszy tele jest niż zmienienie dziecku bynajmniej pampersa. Ciężko żyć z takim człowiekiem. Przed ślubem ładnie uśmiechał się do syna mojego a później po to już jak by inny człowiek wszedł w niego.