Nie ma for ojczymów:
a) bo mężczyźni z reguły nie lubią prosić o pomoc (kiedy mężczyzna zgubi drogę w mieście czy otwiera okno i pyta jakiegoś przechodnia o drogę, czy najpierw objedzie pięć dzielnic dookoła? ;-)
b) bo mężczyźni raczej mniej się interesują sprawami rodzinnych relacji, emocji, jakości życia w rożnych związkach, ich "punkt centralny" życia jest gdzieś indziej, w bardziej konkretnych sferach
Potwierdzam poniekąd słowa poprzedniczki, mężczyzna którego zainteresuje kobieta z dzieckiem głównie interesuje się nią, dziecko jest zazwyczaj swoistym "oswajaczem" partnerki, łatwo jest być dla niego miłym, proponować prezenty, wycieczki, rozmowy, fajnie się bawić, ale potem przychodzą prawdziwe problemy i mężczyzna najczęściej znika - przeszłam to kilka razy. Gdy ktoś się pojawiał obok mnie zawsze lojalnie mówiłam Jemu: my jesteśmy razem, ja i syn, inaczej nigdy nie będzie... Słowa na początku są obiecujące i deklaracje przychodzą łatwo, ale doświadczenie pokazuje że trudno jest być ojczymem, zaangażowanie stopniowo gaśnie.
Pewnym ułatwieniem może być jeśli partner ma też swoje dzieci - jest rozwodnikiem i więcej zrozumie, jednak tu pojawiają się inne trudności - zazdrość, nierówne traktowanie, kłótnie między dziećmi.
Dużo też zależy od wieku i charakteru dziecka i partnera, niektóre dzieci są trudniejsze do lubienia, czasem mszczą się na ojczymie za to że nie ma przy nich taty, a na macosze, za to że nie ma mamy.
Ja na szczęście znalazłam kogoś kto polubił mojego syna z wzajemnością. Oby tak dalej!