Może Twój mąż z czasem zmieni zdanie. To fakt, że dziecko, szczególnie małe, wymaga wiele pracy, wysiłku, czasu i wyrzeczeń ze strony rodziców. Przeważnie nie podziewamy się, jak wiele, to okazuje się dopiero, jak przyjdzie co do czego, czyli jak się dziecko pojawi. Daj mu może trochę czasu, jak Twoja dzidzia podrośnie, to będzie łatwiej. A z czasem trochę się zapomina, jak to było z tymi nieprzespanymi nocami, pieluchami i temu podobnymi rzeczami, a pamięta się więcej fajnych chwil. Może i u Was tak będzie - jak dzidzia podrośnie, to mąż zacznie się bardziej cieszyć tym, że jest coraz bardziej kontaktowa, że można się z nią fajnie pobawić, że jest radosna i pocieszna, że uczy się i robi postępy, a mniej ważne stanie się to, że jest mniej czasu na ulubione zajęcia, że jeszcze niedawno trzeba było podpierać się na rzęsach jak dziecko dało w kość. Ludzie zmieniają zdanie. Poza tym możesz podać mu jako argument, że przy drugim dziecku jest o wiele łatwiej, bo ma się już doświadczenie, wiele rzeczy robi się szybciej i sprawniej, wiele spraw można sobie ułożyć lepiej niż przy pierwszym dziecku. No i poza tym jest ten plus, że starzy (nawet niewiele starszy) brat lub siostra zawsze trochę się zajmie maluchem, oczywiście nie w sensie opieki, ale w tym sensie choćby, że się razem pobawią. A to już jest chwila więcej wytchnienia dla rodziców. Wszyscy rodzice, których znam, a którzy mają więcej niż jedno dziecko zgodnie twierdzą, że z drugim jest wiele łatwiej.
pozdrawiam
nikita