reklama

Ach te chłopyyyy!!!!!!

reklama
A ja ostatnio czuję się jak samotna matka:-(. Zero pomocy ze strony męża. I nie mówię o tygodniu,bo on wychodzi do pracy o 6 i wraca o 18. Jest zmęczony,rozumiem to. Ale niedziela? Ostatnio minęła nam "cudnie:wściekła/y:". O 12 pojechaliśmy na zakupy,a potem był jeden mecz,drugi,trzeci... Czyli mąż przed tv z piwem,a ja zajmowałam się dziećmi.... Sobota też nie lepsza. O 14 wrócil z pracy... Mieliśmy jechać na grilla. A on co? Polożył się i spał do 20-tej. I ja znowu sama z dziećmi:-(. I tak jest już od kilku tygodni...
Ostatnio juz nawet o nic go nie proszę,bo sama sobie daję radę. Czasem mówi do mnie: daj Franka i np. zrób mu jeść. To ja mu na to,że sama sobie świetnie dam radę i nie potrzebuję jego "pomocy". Wiem,może źle robię,ale on mnie nauczył tego,że naprawdę niewiele robi przy dzieciach. Jeszcze teraz Jakub jest trochę marudny przy ospie i mnie potrzebuje,a ja się przecież nie rozdwoję,ale niestety,chyba będę musiała...
 
Coś mi się wydaje, że Ci faceci ostatnio jakieś przesilenie letnie mają. Tyle ich na raz popier*****o?!


MONI jak czytam co sie dzieje to chyba serio podupilo cala rase po kolei....

EMILIAB wiesz co ci powiem? moze za rzadko wciskasz mu dzieci i mu sie w glowie po*******ilo ze szczescia????? nie wiem moze mopa do lapy, szmate, zelazko im dac???

a ja wczoraj pwoiedzialam ze dzisiaj nie tkne garow, ze predzej oknem pofruna, i dzisiaj po poludniowym jedzonku poszedl sam do kuchni bo jak mam przesilenie garnkowe to znaczy ze gary emaliowane, teflonowe zamieniaja sie w jednorazowki:))

latajace talerze przyszloscia stolowek/ domow:)))
 
Chciałam napisać,że bardzo kocham swojego męża i mimo czasem trudniejszych chwil to dziękuję mu że w chwilach takich jak wczoraj, dzisiaj jest ze mną całym sercem i stanął dzisiaj w mojej obronie. Cieszę się że idziemy w tym samym kierunku! :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry