DZIULKA78
uzalezniona od BB
u nas wszystko zalezy od tego jak pracuje. jak popoludniowka to rano cos podogtuje, sprzatne i bawie sie z Leane, potem przed praca obiad ( tzn jak maz w domu byl bo teraz inaczej bo maz pracuje od wczoraj), ja potem do pracy.powrot wieczorem a maz jak Leane u niani nie bywala tak dlugo to spacer z mloda, troche zajmowal sie papierami domowymi itp, wieczorem karmil i kapal Leane. a np dzisiaj jak mialam ranek,to zanim Leane wrocila do domu to sklep, potem podloga, wietrzenie chaty, prasowanie. jak malz wrocil to bawilismy sie troche w trojke a potem malz dal Leane jesc, ja kapie i potem po kapieli on daje mlodej deserek i kladzie spac. my mamy taki system: jak jedno daje dziecku jesc przed kapiela to po kapieli daje deserek i kladzie spac, a drugie z nas kapie Leane, ubiera, czesze, kremikuje
)) i wtym czasie co mal karmi Leane przed kapiela to ja sie kapie, a potem jak daje deserek po kapieli to ja juz przy kolacj stoje. teraz jak maz pracuje to obiad jemy o 20.40. nie lubie tak. a w weekendy jak np w neidziele jestesmy oboje to jakos duzo sie bawimy z Leane oboje, malz troche gra nak ompie, a tak to jak ja przy obiedzie stoje to on w razie ataku Leane na matke pt" choc sie stara bawic" , odpiera jej atak i sam ja wola dozabawy. klocki, pileczki, rysunki, kolka, wariacja
)
Naszczęście obydwoje nie jesteśmy zbyt pedantyczni więc jest czas na kompa czy tv ;-)
co ewidentnie mi się nie podoba i nie wiem jak temu zaradzić. Dajmy na to dzisiaj; D. jest "chory" więc 2gi dzień z rzędu został w domu? I co w nim pomógł poza przypilnowaniem Alicji jak się myłam/ miałam lekcje? NIC
i jeszcze twierdzi, że się czepiam, bo przecież jakbym byla sama to nawet z Alicja bym się myć musiała a tak on (laskawiec) dał mi tyle wolnego, że na spokojnie mogłam się w łazience zamknąć na 30 minut.
któraś z Was to przebije? W domu sajgon (stwierdziłam, że szczeznę ale nie posprzątam), naczynia nieumyte, pralka ledwo sie domyka, zakupów nie ma a on siedzi i GRA. Gdybym nie poszła z Mloda na zakupy to nawet nie byłoby co na obiad zrobić
serio, mam serdecznie dosyć. O! :-(
No, chyba że trafiłaś na okaz podobny do mojego męża, czyli syf go nie rusza, na obiad zje kanapkę i nawet nie zauważy, że olałam wszystko
Z takim ciężko jest toczyć jakiekolwiek wojny, bo niewiele można zrobić by go zmusić do pomocy 
z brudu przeszkadza mu tylko to, że naczynia stoją nie W zlewie a OBOK niego. To chyba tyle w temacie. 