To ja nie pocieszę, nie miałam lewatywy i narobiłam niedługo przed partymi na fotel do porodu.... U mnie lewatywa by się też nie sprawdziła (miałam kilka razy przed wizytą u proktologa) , bo działa tak, że mnie czyści z opóźnionym zapłonem i wiele razy razy np. Miałam wizytę rano, na zaleceniach pisało, żeby zrobić lewatywę koło 18 i 0:00 , to mnie czyściło całą noc i ranek i badania nie udało się wykonać. Jedynie może czopek by się sprawdził. Ale nie wiem, czy to jakaś gwarancja. No cóż, wstydziłam się, ale co ja na to poradzę...
reklama
Lady Loka
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 11 Lipiec 2022
- Postów
- 8 865
W sumie czytałam, że położne są przyzwyczajone do tego, że przy partych może wylecieć, więc zwykle mówią, żeby się nie przejmować
ja jak rodziłam to znowu miałam problem, bo po leżeniu przez 2 dni złapałam takie zaparcie, że dramat. Dawali mi syropy i nic. Dopiero puściło mnie tydzień po tym jak wyszłam, bo rozchodziłam.
Tez słyszałam że dla położnych to normalne ale jednak jakoś mnie to bardzo krępuje. Przy pierwszym porodzie chyba coś poleciało ale nie uslyszalam zadnego komentarza. Teraz jak mam problem z regularnością boje się że po prostu mam tego sporo w sobie. Z tego co pisze Mika czopek byłby najlepszy - już go doświadczyłam a z lewatywa jak widać nie wiadomo jak się zakończy.
Mika myslisz że można stosować czopki kilka dni z rzędu ? No bo jak naprawde nie wiem kiedy się poród zacznie. A podejrzewam że postęp będzie baaaardzo szybki.
Mika myslisz że można stosować czopki kilka dni z rzędu ? No bo jak naprawde nie wiem kiedy się poród zacznie. A podejrzewam że postęp będzie baaaardzo szybki.
No u mnie z kolei wszystko od
się zaczęło bo przykuta do łóżka wypróżnialam się do basenu i właśnie podczas tejże czynności od lekkiego parcia wypadł mi częściowo pęcherz płodowy i tylko dlatego zabrali mnie na porodówkę i wywołali poród bo akcji samej z siebie żadnej nie było u mnie. Także tez na porodówkę pojechałam już hmm ubrudzona bo z patologii ciąży znalazłam się tam w ciągu 2 minut i dopiero na porodówce mnie położna podmyła bo sama nawet nie mogłam nic w koło siebie zrobić.
Myśle, że podczas porodu trzeba przede wszystkim wyzbyć się blokad i wstydu. Zostawić je przed wejściem do szpitala i pamiętać, że dla ludzi tam pracujących to naprawdę codzienność.. przekleństwa, niekontrolowane wypróżnienia i cała masa innych mało przyjemnych.

Myśle, że podczas porodu trzeba przede wszystkim wyzbyć się blokad i wstydu. Zostawić je przed wejściem do szpitala i pamiętać, że dla ludzi tam pracujących to naprawdę codzienność.. przekleństwa, niekontrolowane wypróżnienia i cała masa innych mało przyjemnych.
wielomatka
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 22 Październik 2022
- Postów
- 1 334
Natka6 - w którym tc rodziłaś? Rozumiem, że u Ciebie źle się pierwsza ciąża skończyła?
A mnie właśnie maż wkurzył tak, że mam ochotę mu wystawić walizki za drzwi. Spodziewałam się, że mimo tego, że plany ze znajomymi nie wypaliły, to że po prostu spędzimy sylwestra jakoś we dwoje. A on mi, że w takim razie w nocy będzie pracować. Wściekła jestem.
A mnie właśnie maż wkurzył tak, że mam ochotę mu wystawić walizki za drzwi. Spodziewałam się, że mimo tego, że plany ze znajomymi nie wypaliły, to że po prostu spędzimy sylwestra jakoś we dwoje. A on mi, że w takim razie w nocy będzie pracować. Wściekła jestem.
21+6Natka6 - w którym tc rodziłaś? Rozumiem, że u Ciebie źle się pierwsza ciąża skończyła?
Podczas połówkowych okazało się, że szyjka ma 4mm pomimo ze 2 tyg wcześniej miała 36 mm. W trybie pilnym prosto z badań trafiłam do szpitala. Tam już szyjki nie było i było rozwarcie. Lekarze chcieli założyć szew ratunkowy ale musieli czekać na posiew a w ciągu tych 3 dni zaczęły mi się sączyć wody płodowe i już nie było szans na szew. Także położyli mnie na oddziale i kazali bezwzględnie leżeć. Przeleżałam tydzień i stało się co się stało.. mały urodził się martwy mimo podanych sterydów zabrakło mu trochę czasu. Taka moja historia.
Ja normalnie nie jestem w stanie się załatwić poza domem ale wtedy byłam tak naszprycowana lekami rozluźniającymi ze chyba robiły swojeHeh, ja wolałam tygodniowe zaparcia od basenuno nie byłam w stanie i koniec.


Lady Loka
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 11 Lipiec 2022
- Postów
- 8 865
Ja tak samo leżałam w jedynce, ale szczerze to uważam, że takie leżenie plackiem tygodniami jest niewykonalne. Musiałybyśmy leżeć bez wstawania przynajmniej miesiąc, żeby realnie zmienić sytuację, a najlepiej z 6 tygodni. Po takim czasie jak wstajesz, to sama potrzebujesz rehabilitacji, bo nogi Cię nie utrzymają.
Leżenie i wstawanie do toalety jeszcze spoko. Leżenie z cewnikiem czy basenem, w życiu. W życiu nie zgodziłabym się na takie "leczenie" po raz drugi. Lekarze chcą dobrze, ale każdy starszy stażem mi wprost mówił, że to i tak z góry przegrana sprawa, bo nie da się tak doleżeć.
U mnie w sumie jedyna różnica była taka, ze lekarze chcieli czekać, aż tętno dziecka zniknie, a ja się upierałam, że skoro i tak nie wyleżę tygodnia, to lepiej urodzić żywe i dać szansę w inkubatorze. Bo ja leżałam mając cały czas skurcze.
Leżenie i wstawanie do toalety jeszcze spoko. Leżenie z cewnikiem czy basenem, w życiu. W życiu nie zgodziłabym się na takie "leczenie" po raz drugi. Lekarze chcą dobrze, ale każdy starszy stażem mi wprost mówił, że to i tak z góry przegrana sprawa, bo nie da się tak doleżeć.
U mnie w sumie jedyna różnica była taka, ze lekarze chcieli czekać, aż tętno dziecka zniknie, a ja się upierałam, że skoro i tak nie wyleżę tygodnia, to lepiej urodzić żywe i dać szansę w inkubatorze. Bo ja leżałam mając cały czas skurcze.
reklama
wielomatka
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 22 Październik 2022
- Postów
- 1 334
Natka - straszna historia
Bardzo mi przykro. A teraz w którym tc jesteś?
Podziel się: