DZIĘKUJEMY
No to dotarłyśmy szczęśliwie do domu. Już po pierwszej drzemce we własnym domku.
No to jak Wam napisałam o 3:25 odeszły mi wody. W sposób kulturalny bo po przekroczeniu drzwi łazienki, więc szkód większych nie poczyniłam.
Spokojnie się wykąpałam przygotowałam się do wyjazdu po godzinie obudziłam męża, który stwierdził bardzo przytomnie " kitujesz". Zadzwoniłam do połoznej i o 5 rano wyruszyłiśy do szpitala.
Po pierwszym badaniu
przesympatyczna lekarka stwierdziła, ale ma pani pecha z taką szyjką, żeby wody odeszły to totalna porażka. Nie ma jak podnieśc rodzącą na duchu... Na szczescie pojawila sie moja polozna i wziela mnie pod swoje skrzydła. Jak widziałyście w opisie Juci pomimo, że wody mi odeszły skurcze można powiedzieć, że ich nie było. Przyznam sie ze wiekszosc czasu spalam. Po 6h od odejscia wod podali mi oksytocyne i do 14 caly czas mi ja wsaczali. Skurcze byly jakies, ale ja nadal spalam, jak bolalo maz mi plecki masowal i bylo ok. Chwile na pilce poskakalam, ale caly czas bylam podlaczona do KTG bo przy oxy tak trzeba.
O 15 jak nie przywalilo to dopiero poznalam co to znaczy skurcz. Do 15 uzyskalam czadowe rozwarcie na 2 palce wiec wiecie jak daleko jeszcze bylo do osiagniecia gotowosci. Ale od 15 wszystko poszlo ekspresowo. Bo juz o 16:30 Maja była po drugiej stronie brzucha. Urodziła sie przy 3 partym wiec szybciutko.
Jak sciagne zdjecia z kamery to je opublikuje.
Maja zadomowiła sie w naszym lozku i jest jej dobrze najwazniejszy jest zapach cyca w poblizu - ssanie ma opanowane do perfekcji.
Poczatki karmienia moze nie sa zbyt przyjemne ( a powiedzialabym, ze nawet sa bolesne), ale idzie nam juz coraz lepiej.
Aneciu nie wiem co pijasz ale tylko powiedz a duza butla bedzie jakiegos trunku Twoja). Polozna sie sprawdzila na 200%. Zeby bylo smieszniej trafilam na jej dyzur i dyzur mojego gina

. Moj gin podczas calego porodu przydal sie do nakrecenia jak maz przecina pepowine ( i oczywiscie filmu nie ma, bo cos skopal

)