cornelka az tak to jeszcze nie bylo nigdy.....
cannella problem w tym ze jak ja bym mu powiedziala to co ty mi napisalas to zaraz by sie zaczelo....ze on to ciezko pracuje, ze ja to tego nie doceniam, ZE NIC NIE ROBIE, bo TYLKO SIEDZE w domu z dziecmi a przeciez to nic takiego. Czysty relaks, nie to co on zapieprza w pracy i najlepiej jakby jeszcze przyszedl do domu i robil....daje sobie reke uciac ze wlasnie to bym uslyszala...aaa i jeszcze pewnie ze jakbym robila wszystko tak jak powinnam (jego zdaniem) to wtedy on nie mialby sie do czego przyczepic i byloby ok. Taka dyskusja jest dla mnie bez sensu poprostu, bo on w ogole nie slucha tego co mowie, nie dociera do niego malo tego - to wszystko moje wymysly, bo przewraca mi sie juz od nadmiaru czasu wolnego i nic nie robienia, bo w jego mniemaniu to ja mam jak w raju i wieleee kobiet mi z pewnoscia by zazdroscilo :O
pomijajac ze on nie potrafi na spokojnie normalnie rozmawiac....zaraz sie unosi a ja nie mam na to ochoty poprostu.